Layout by Raion
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sakarg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sakarg. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 czerwca 2015

Dd Sakrag'a - Cd. Keiry

Podszedł do dziewczyny. Straciła przytomność.
- Ugh... Znowu się spotykamy... - Spojrzał na nią.- Hmmm... Dobić czy czekać aż się wykrwawi? - Uniósł brew. A może ją przesłuchać? Taa...
Podniusł ją i położył obok ogniska. Opatrzył i związał... tak na wszelki wypadek. Rozejrzał się. Cięciwa kuszy była mokra, więc o polowaniu mógł zapomnieć.
***
Nazajutrz Keira odzyskała świadomość. Było przedpołudnie i piękna pogoda. Rozejrzała się. Na gałęzi na przeciwko wisiała skóra pumy, dokładnie oprawiona. Nad ogniskiem była pieczeń. A ona sama czuła się słabo i była związana. Sakrag, leżący na gałęzi tuż nad nią, zastanawiał się czy go zauważy. Chyba nie, bo próbowała się uwolnić.
- Pomóc w czymś? - Nachylił się nad nią. Ona aż podskoczyła zaskoczona.
- Tyy... - Spojrzała na niego mrużąc oczy.
- Jaaa... c: - Zaskoczył z drzewa. Być może wkurzanie jej będzie o wiele lepsze niż jej dobicie.
- Wypuść mnie albo wydrapię ci te "śliczne" oczka.
- Powodzenia. Powinnaś się cieszyć, że cie nie dobiłem i nie zostawiłem na rozszarpanie kotkowi. - Skinął na skórę
- Rozwiąż mnie! - Mimo zawrotów głowy zaczęła się szarpać.
- hahaheh... Nope. - Przykucnął przy ognisku

<Keira? xd trzeba się postarać o sojusz xd >

środa, 17 czerwca 2015

od Sakrag'a - Cd. Keiry

- Nie, zdecydowanie nie, Więc nie przeciągaj tego. - Uśmiechnął się i znowu do niej strzelił. Trzy strzały w nią trafiły.
- Futiae! - Między nimi wybuchła ściana fioletowych płomieni. Wdrapał się na drzewo.
- Myślisz, że to mnie powstrzyma? - Przeskoczyła przez nie gdy płomienie zrobiły się mniejsze i pomarańczowe. Wtedy zatrzęsła się ziemia. Sakrag, szepcząc zaklęcia, stworzył rozległe pęknięcie w ziemi, które z każdą chwilą się powiększało. Szczelina pochłoniała drzewo na którym siedział. Gdy pień już miał spaść w otchłań, mroczny elf skoczył, zrobił salto i wylądował na drugim brzegu stworzonego "wąwozu". Wyrwał sztylet z tyłka. Z uśmiechem zasalutował czerwonowłosej.
- Wracaj!!! - Rzuciła w jego stronę nożem .
- Mam inne plany na dzisiaj! Aisudes, cerr devi! - Rzucił na nią klątwę. Ogień i szczelina odzieliły ją a on pobiegł w las. Po walce z nią i stworzeniu tak wielkiej rozpadliny był kompletnie wycińczony...
***
Niebo, mimo jeszcze widocznych gwiazd, robiło się coraz jaśniejsze. Ptaki powoli się budziły i zaczynały świergotać. Woda w jeziorze była przyjemnie chłodna. Sakrag ( w samych spodniach) obmywał rany po wczorajszym starciu. Jego ciekawość przykuła wyspa na jeziorze.

<Keira? >

poniedziałek, 15 czerwca 2015

od Sekarg'a - Cd. Keiry

- Co do twojego pytania, to tylko ja jestem takim nerwusem. - Wyrwał sztylet z barku i uleczył się na tyle ile mógł. Następny sztylet zatrzymała niewidzialna tarcza. W odwecie rzucił jej prosto w twarz... Ropuchę.
- Normalny jesteś!? - Z obrzydzeniem strzepneła z siebie stworzonko.
- Nie c:
- Po co się głupio pytam. - Zwinnie unikała strzałów z kuszy. Jak ona to ku*wa robi?
- A co do twojej rasy, to tylko ty tak ciągle gadasz czy reszta też jest taka chałaśliwa? - Zmienił taktykę. Kuszy użyje gdy nie będzie się tak wiercić. Kolejny sztylet czerwonowłosej napotkał barierę.
- Daj się pobawiić!
- Pobawić? Dobrze jak chcesz... - Jego źrenice stały się nienaturalnie duże, aż całe jego oczy były kompletnie czarne, ognisko przygasło do takiego stopnia, że było widać tylko zarysy walczących. Ale Sakrag widział doskonale. Strzelił, dwie strzały trafiły, ale o dziwo dziewczyna jakby tego nie zauważyła. Podbiegł do niej z mieczem. Po lesie roznosiły się dźwięki metalu uderzającego o metal. Odskoczył, uniusł otwartą dłoń.
- Arce muro ferr! - Niewidzialna siła uderzyła dziewczynę odpychając aż na drzewo. Taak, teraz rozumiał dlaczego to ona miała go zabić. Idealnie się do tego nadawała.
- Tak, zabawa zaiste wyborna.
- Chcesz się pobawić w "Zgadnij gdzie ci to wsadzę?" - Wstała. Uzbroiła się w sztylet. W odpowiedzi zupełnie zgasił ogień. Szara mgła otoczyła ich.
- Ludzie są jednak dziwni...

<Keira? Walka dekady, mistrz kuszy kontra mistrz unikania strzał xd >

Od Sakarg'a

Było już bardzo późno. Mgła zaczęła powoli oblewać wszystkie polany w okolicy. Ciemność potęgował brak księżyca. Był nów. Ale na jednej z polan, wśród nieco podeptanych paproci paliło się ognisko. Obok na kłodzie siedział mroczny elf i zmywał krwawe znaki z twarzy i rąk po niedawnym rytuale.
- Zmykaj. - Powiedział do ropuchy zielonej patrzącej na niego z ciekawością. Nigdy nie czuł obrzydzenia do tych pożytecznych stworzonek. Ani do węży, nietoperzy itp...wyjątkiem od reguły były chyba tylko karaluchy. Pogłaskał zwierzątko po łebku.
- Zmykaj, to nie miejsce dla ciebie... - Znieruchomiał gdy usłyszał podejrzany szelest. Na wszelki wypadek sięgnął po swoją kuszę. Przyciągnął do siebie trochę magii przez co blask ogniska na chwilę nieco osłabł. Stworzył niewidzialną tarczę. Jego źrenice rozszeżyły się aby coś dojrzeć wśród gęstwiny, znowu szmer. Jeśli ktoś chciał go zaskoczyć to robił to robił to bardzo nieudolnie.
- To nie rozsądne włóczyć się samemu w lesie o tej porze. - Odpowiedziała mu cisza.- Chodź i usiądź obok mnie, jeśli się nie boisz. - Powiedział z pewnym siebie uśmiechem. Faktycznie niedługo potem z ciemności wyszła postać w kapturze. Lepiej dla niej, żeby nie miała złych zamiarów...

<Ktokolwiek?>