Goblin pisnął czując jak wielki zwierz pożera mu ucho. Spojrzał
straszliwie żałosnym wzrokiem na swojego pana, całkowicie zajętego czymś
zupełnie błahym. Tym razem chyba liczył krople deszczu na szybie,
zupełnie skądinąd ignorując rozmówczynię.
Goblin tymczasem, mimo wszystko podbiegł do niego, kryjąc się pomiędzy ciemnymi piórami skrzydeł.
- Miszczu... - zawołał żałosnym głosikiem.
Asmistus spojrzał nieco zdziwiony. Zapewne kilkanaście lat temu, stworek byłby w stanie odpowiedzieć całkiem sprawnie, skarżąc się ile wlezie. Niestety po odpowiednich zabiegach prania mózgu, było to niemal zupełnie niemożliwe. Stał się teraz idealnym niewolnikiem, bez własnej woli i umysłu.
- Kojo. Słyszałeś ją. Odpowiadaj w miarę składnie.
Goblin zagryzł jedno ucho, ssąc niewielką rankę pozostawioną przez psa. Starał się bardzo, skupić zbłąkane myśli. Musiało się to odbić na jego twarzy, gdyż wyglądał co najmniej dziwnie.
- Em... - przekrzywił głowę zamyślony. - Nazywam się Kojo. - i to było tyle jeśli chodzi o wszelkie pytania kobiety.
Usiadł w miarę wygodnie, patrząc ufnym wzrokiem na Mistrza, oczekując chyba czegoś w rodzaju pochwały za niebywałe osiągnięcie. Demon jednak albo tego nie zauważył, albo nie chciał dać satysfakcji. Spojrzał natomiast na kobietę.
- Nie bardzo rozumiem twojego zainteresowania goblinami. Chyba każdy wie jakie są? Ten obiekt nie różni się niczym od wielu innych. A jeśli szukasz niewolnika, nie dostaniesz go tu. On jest mój. Wyłącznie. - zaakcentował ostatnie zgłoski z dziwnym akcentem.
<Helena?>
Goblin tymczasem, mimo wszystko podbiegł do niego, kryjąc się pomiędzy ciemnymi piórami skrzydeł.
- Miszczu... - zawołał żałosnym głosikiem.
Asmistus spojrzał nieco zdziwiony. Zapewne kilkanaście lat temu, stworek byłby w stanie odpowiedzieć całkiem sprawnie, skarżąc się ile wlezie. Niestety po odpowiednich zabiegach prania mózgu, było to niemal zupełnie niemożliwe. Stał się teraz idealnym niewolnikiem, bez własnej woli i umysłu.
- Kojo. Słyszałeś ją. Odpowiadaj w miarę składnie.
Goblin zagryzł jedno ucho, ssąc niewielką rankę pozostawioną przez psa. Starał się bardzo, skupić zbłąkane myśli. Musiało się to odbić na jego twarzy, gdyż wyglądał co najmniej dziwnie.
- Em... - przekrzywił głowę zamyślony. - Nazywam się Kojo. - i to było tyle jeśli chodzi o wszelkie pytania kobiety.
Usiadł w miarę wygodnie, patrząc ufnym wzrokiem na Mistrza, oczekując chyba czegoś w rodzaju pochwały za niebywałe osiągnięcie. Demon jednak albo tego nie zauważył, albo nie chciał dać satysfakcji. Spojrzał natomiast na kobietę.
- Nie bardzo rozumiem twojego zainteresowania goblinami. Chyba każdy wie jakie są? Ten obiekt nie różni się niczym od wielu innych. A jeśli szukasz niewolnika, nie dostaniesz go tu. On jest mój. Wyłącznie. - zaakcentował ostatnie zgłoski z dziwnym akcentem.
<Helena?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz