Kobieta zaśmiała się cicho, ach - podwładni. Tak to jest jak ludzi zatrudnia się przez pośredników.
- Helena Susana Wetherban. Mam nadzieję, że kojarzysz mnie chociaż z nazwiska. Inaczej...
~ Będzie źle! - zaszczekał Maurycy siadając przy nodze swojej pańci.
- Będzie źle - dokończyła nie rozumiejąc słów swojego psiora. - Ech, żeby to nie wiedzieć jak nazywa się Mistrz. Czy nie jest ci wstyd?
Odpowiedzi nie dostała. Helena westchnęła cicho. - Maurycy, bierz swojego kolegę i idziemy do biura. Może tam zrobi się rozmowniejszy.
Amstaf szczeknął kilka razy "Idź!". To nawet głupi by zrozumiał.
Helena ruszyła przed siebie zamiatając chodnik swoją długą suknią. Nie trzeba jej znać, żeby widzieć, że jest to osoba pewna siebie. No ale cóż się spodziewać? Jest głową jednej z największych, światowych organizacji.
- Czyli tak... - zrobiła krótką, wzbudzającą napięcie pauzę - rozumiesz zwierzęta? Bardzo dobrze, bardzo dobrze. Przyda się ktoś taki. Hatofilies swoimi słowami musi trafiać nie tylko do ludzie, ale też ich pupili. Muszą wiedzieć, że mają z naszej strony wsparcie. Rozumiesz o co mi chodzi?
- Chyba tak.
- Nie jesteś zbyt rozmowny.
- Możliwe.
Mistrzyni zaklaskała mu przed nosem. - Obudź się kochasiu! Od swoich współpracowników wymagam zaangażowania, a przynajmniej w pewnym stopniu. Rozumiesz?
- Nie czuje się pani dziwnie?
- Z czym?
- Rozumiem pani psa.
Tekst wręcz stworzony dla lekarza psychiatrii. "Proszę mi powiedzieć, czy nie czuje się pani niekomfortowo? Rozumiem pani psa." Helena uśmiechnęła się lekko. Nie pozwoliła sobie na nic więcej, mogłaby wyjść na nietaktowną.
- Co w związku z tym? Czy przez to zdanie chciałeś powiedzieć, że mam wziąć cię za nienormalnego? A może miałabym uznać, że jesteś niewartościowy? O nie, nie, nie, rozumienie zwierząt to zdolność jak każda inna. Rozumiesz? Więc przestań się tak spinać i skończ z tą panią. Mów mi Helena.
<Aeren? Przepraszam, wracam do pisania po długiej przerwie ^^>
- Helena Susana Wetherban. Mam nadzieję, że kojarzysz mnie chociaż z nazwiska. Inaczej...
~ Będzie źle! - zaszczekał Maurycy siadając przy nodze swojej pańci.
- Będzie źle - dokończyła nie rozumiejąc słów swojego psiora. - Ech, żeby to nie wiedzieć jak nazywa się Mistrz. Czy nie jest ci wstyd?
Odpowiedzi nie dostała. Helena westchnęła cicho. - Maurycy, bierz swojego kolegę i idziemy do biura. Może tam zrobi się rozmowniejszy.
Amstaf szczeknął kilka razy "Idź!". To nawet głupi by zrozumiał.
Helena ruszyła przed siebie zamiatając chodnik swoją długą suknią. Nie trzeba jej znać, żeby widzieć, że jest to osoba pewna siebie. No ale cóż się spodziewać? Jest głową jednej z największych, światowych organizacji.
- Czyli tak... - zrobiła krótką, wzbudzającą napięcie pauzę - rozumiesz zwierzęta? Bardzo dobrze, bardzo dobrze. Przyda się ktoś taki. Hatofilies swoimi słowami musi trafiać nie tylko do ludzie, ale też ich pupili. Muszą wiedzieć, że mają z naszej strony wsparcie. Rozumiesz o co mi chodzi?
- Chyba tak.
- Nie jesteś zbyt rozmowny.
- Możliwe.
Mistrzyni zaklaskała mu przed nosem. - Obudź się kochasiu! Od swoich współpracowników wymagam zaangażowania, a przynajmniej w pewnym stopniu. Rozumiesz?
- Nie czuje się pani dziwnie?
- Z czym?
- Rozumiem pani psa.
Tekst wręcz stworzony dla lekarza psychiatrii. "Proszę mi powiedzieć, czy nie czuje się pani niekomfortowo? Rozumiem pani psa." Helena uśmiechnęła się lekko. Nie pozwoliła sobie na nic więcej, mogłaby wyjść na nietaktowną.
- Co w związku z tym? Czy przez to zdanie chciałeś powiedzieć, że mam wziąć cię za nienormalnego? A może miałabym uznać, że jesteś niewartościowy? O nie, nie, nie, rozumienie zwierząt to zdolność jak każda inna. Rozumiesz? Więc przestań się tak spinać i skończ z tą panią. Mów mi Helena.
<Aeren? Przepraszam, wracam do pisania po długiej przerwie ^^>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz