- No wiesz ty co?! Rozumiem że się upiłaś, rozumiem kaca, ale żeby nie zapamiętać imienia swojego najlepszego partnera do tańca? Zaraz się obrażę - burknął wielce obrażony. Zaraz naprawdę się obrazi. Jak wchodzi w rolę to już na maksa.
- Przepraszam! W takim razie jak masz na imię?
Bezczelna. Ale to dobrze. Nie zniósł by kolejnej nieśmiałej kobiety.
- Lucyfer nazywa mnie Asem, ty możesz mówić tak samo.
- Dobrze znasz Lucyfera?
- Oczywiście złociutka. Swego czasu traktowałem go jak brata. Fajne czasy... No dobrze, koniec ze smętami. Wziął bym cię na moje ulubione cmentarzysko, jednak chyba odpuszczę. Za dużo pięknych duszek, które muszę najpierw wyłapać. Co powiesz ja najwyższy wieżowiec w tym mieście kochanieńka? - spytał wskazując odległy punkcik gdzieś hen, hen w chmurach.
- Ale tam nic nie ma.
- Ograniczona jak ta marna ludzka rasa. Przyjrzyj się bardziej!
Wieża w chmurach. Oho, idealne miejsce na spotkanie. I ewentualne zabójstwo.
- To jak, lecimy?
- Lecimy!
<Satrino?>
- Przepraszam! W takim razie jak masz na imię?
Bezczelna. Ale to dobrze. Nie zniósł by kolejnej nieśmiałej kobiety.
- Lucyfer nazywa mnie Asem, ty możesz mówić tak samo.
- Dobrze znasz Lucyfera?
- Oczywiście złociutka. Swego czasu traktowałem go jak brata. Fajne czasy... No dobrze, koniec ze smętami. Wziął bym cię na moje ulubione cmentarzysko, jednak chyba odpuszczę. Za dużo pięknych duszek, które muszę najpierw wyłapać. Co powiesz ja najwyższy wieżowiec w tym mieście kochanieńka? - spytał wskazując odległy punkcik gdzieś hen, hen w chmurach.
- Ale tam nic nie ma.
- Ograniczona jak ta marna ludzka rasa. Przyjrzyj się bardziej!
Wieża w chmurach. Oho, idealne miejsce na spotkanie. I ewentualne zabójstwo.
- To jak, lecimy?
- Lecimy!
<Satrino?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz