Layout by Raion
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nymeria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nymeria. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 czerwca 2015

Od Nymerii - Cd. Asmitusa

Przechodziłam się z nudów po.. Właśnie? Gdzie?
Nie! Wcale, się nie zgubiłam! Ja po prostu, postanowiłam sobie zrobić mały spacerek.
O tak! Właśnie tak..
Nagle dostrzegłam mężczyznę i rozradowana podeszłam do niego w nadziei o...
NIE! Ja się nie zgubiłam! ~Moje rozterki wewnętrzne, przerwał głęboki głos mężczyzny.
- Skosztujesz? Zapytał, jakby znudzony wyciągając do mnie dłoń z fiolką.
- O! - Zawołałam rozradowana, bez zastanowienia od razu wzięłam i wypiłam zawartość
fiolki...
Alleluja! Cześć i Chwała mojej mądrości i wspaniałomyślności!
Szkoda tylko, że ja świrnięta najpierw coś robię a później myślę.
Amen.
Mężczyzna przede mną, patrzył się na mnie, podczas gdy ja poczułam się trochę dziwnie..
A zaraz potem dopadło mnie uczucie jak wtedy, gdy zmieniam swój wzrost i wg, wszystko.
Zaczęłam się kurczyć, a po chwili byłam już małą myszką.
On zaś, znudzony chwycił mnie za ogon i podniósł mnie, trzymając za ogon.
Gdy to zrobił, pisnęłam - Bolało!
- Jesteś naprawdę taka głupia, by brać cokolwiek od nieznajomych?
Zapytał a ja.. Ja się wkurzyłam!
O tak! porządnie kopnięta wariatka [Czyli JA] się wkurzyła!
Jestem w końcu zmiennokształtna, to dla mnie żaden problem zmienić się znów
w człowieka. I już po chwili zaczęłam to robić. Gościu się chyba porządnie zdziwił,
gdy zobaczył, że zamiast myszy, za ogon trzyma szczura! I to dość dużego!
Po chwilce znów zaczęłam się zmieniać, tym razem w oposa, a ten ze zdziwienia
puścił mój ogon. Wylądowałam na dwóch, psich łapach a on przez moją kolejną
przemianę zrobił dwa kroki do tyłu. Zmieniłam się jeszcze na chwilkę w tygrysa,
i dopiero wtedy w człowieka.
Stanęłam z założonymi rękoma na piersi.
- A ty również uważaj, - Powiedziałam, jak zwykle szczerząc się jak wariatka. - nigdy
nie wiadomo na kogo trafisz. - Dodałam i zmieniłam się... W biało-czarnego kota.
Chciałam zwiać ~ Tak zwiać, chciałam być już w dooomciu!! ~ A koty są szybkie
i zwinne. Zrobiłam zaledwie 3 koczki, gdy znów stanęłam.
Stanęłam bo zobaczyłam w jego rozszerzonych oczach... coś tak jakby strach?

<Asmitus?>

czwartek, 11 czerwca 2015

Od Nymerii - Cd. Agaresa

Przechodziłam się po ulicy, a raczej przez uliczkę, w którą obecnie weszłam.
Zauważyłam jakiś rucha a po chwili zobaczyłam wielkiego krokodyla.
Otworzyłam szeroko oczy. ON był DUŻY i stał na dwóch łapach... Oh.. On był....
- Śliczny! - Zawołałam głośno podskakują i uśmiechając się szeroko.
Krokodyl lekko zbaraniał.. Haha Krokodyl zbaraniał, Dobre!
- Nymeria?
- Tak to ja!- Zapytałam rozanielona. - Jesteś taki śliczny! I umiesz mówić! CUDO!
A tak po za tym mów mi Czarna Wdowa! - Kiwnął swoją główeczką. - Jak się zwiesz słodki???! - Zapytałam
- Kebos, mam ci przekazać, że Agaresa..
- Książę Wschodu? - Upewniłam się.
- Książę Wschodu, każe ci przyjść na dziedziniec.
- On się chce ze mną spotkać?! - Zawołałam.
On znów spojrzał na mnie jak na wariatkę. Eh.. Gdybym ja umiała, tak jak mój brat,
chować swoje emocje...
- Tak, OK. To idziesz ze mną, czy mam się udać sama? - Spytałam.
- Eeee.. - Machnęłam ręką.
-Jak chcesz to chodź. - Powiedziałam i ruszyłam. On ruszył ze mną.
Po kilkunastu minutach byłam już na miejscu.
Gdy dotarliśmy zauważyłam tam mężczyznę.
- Panie... To Czarna Wdowa. - Powiedział. A ja, że stałam za nim, wyjrzałam zaa niego.
- Cześć! - Uśmiechnęłam się szeroko i zaczęłam machać ręką jak szalona.
On zmrużył oczy, więc przestałam i wyszłam za krokodylka.
- Czarna Wdowa? - Zapytał
- Tak, to ja!
- Nazywa się Nymeria. - Rozumiał się potężny głos Kebosika!
- Tak, to ja!!! Ale.. Znaczy proszę mi mówić Czarna Wdowa. - Powiedziałam.
Chciałam sobie strzelić w twarz! Przecież to tak jakby mój szef! Idiotka. Ale jaka Szalona!

<Agares? :'D >

Od Nymerii - Cd. Cacerdotisy

Wracałam ciemnymi uliczkami, pod postacią kota.
Nie chciałam się nikomu zdradzać, dlatego przyjęłam postać czarnego kota by się
wtopić w śpiące [no nie do końca] miasto. Wracałam od brata dlatego nie chciałam
by kto kol wiek się dowiedział z moich, że byłam u członka innej organizacji, a że i ja i mój
brat używamy pseudonimów ewentualnie samych imion by nikt, nie dowiedział się
o naszym 'pokrewieństwie'. Każde z nas było przywiązane do swoich i ani ja, ani on
nie chcieliśmy by wzięto nas za szpiegów czy zdrajców..
Za dużo myślę! ~ Skarciłam się i szybko podbiegłam dalej.
Po kilku minutach stanęłam, zaciekawiona. Przede mną przebiegła, nie zauważając
mnie rzecz jasna, młoda dziewczyna, która chwilę potem przewróciła się rozdzierając
suknię.
-Wiedziałam że to się tak skończy.. - Powiedziała i wzięła kamień, a ja usiadłam,
siedząc ukryta i przechyliłam główkę. Dziewczyna rzuciła nim w starą kamienicę co
nie było mądre, bo kamień odbił się od rynny i trafił w okno posterunku straży.
Musiała się strasznie przestraszyć i spanikować, bo w mig wstała i pobiegła w moją
stronę. Szybko odsunęłam się w głąb uliczki, po chwili zamarła gdy już wbiegła w uliczkę.
Musiała zobaczyć strażników, a tylko usłyszałam brzęk ich mieczy. Zrobiło mi się
jej żal, ach... To mogła by być taka świetna zabawa! Kto szybciej biega?
Ty uciekając przed strażnikami, czy ONI ścigający cię z mieczami? hihihi.
Zmieniłam się znów w człowieka i gdy usłyszałam jak kierują się w naszą stronę,
rozdzielając się złapałam ją za ramię i pociągnęłam w głąb uliczki by później wepchnąć
ją do opuszczonej kamienicy, w której czasem się chronię. Zamknęłam drzwi
i spojrzałam na nią przechylając głowę i uśmiechając się, trochę jak jakaś wariatka.
Widziałam, że się trochę przestraszyła, bo zaczęła się rozglądać dookoła.
- Gdzie..
- Nie bój się! - Zawołałam radośnie. - Nic ci nie zrobię! Dzięki mnie nie zostałaś złapana.
Powinnaś mi raczej podziękować, a nie się bać!
- C-co? Nie złapali by mnie! - Powiedziała a ja się zaśmiałam głośno i radośnie.
- Oczywiście a ja jestem skarpetką! - Dziewczyna spojrzała na mnie.. dziwnie.
- Stałaś tam sztywna niczym, wbita jak kołek w ziemię. Żal mi się, ciebie zrobiło.
Widzisz? Nie trzeba było rzucać tym kamieniem!
- Skąd wiesz, że...
- Przebiegłaś koło mnie i mnie nie zauważyłaś a potem stanęłam przy uliczce i cię
obserwowałam.
- Co? - Zapytała zdziwiona. - Nie widziałam cie tam. - Zarzekła.
- Naprawdę? - Uśmiechnęłam się lekko, by zaraz zmienić się w czarnego kota.
Dziewczyna otworzyła lekko usta, a ja znów się zmieniłam w człowieka.
- Oh.. - Wyrwało jej się z ust. - Potrafisz się zmieniać w kota. - Powiedziała.
- Nie tylko - Powiedziałam swobodnie, i podskakując minęłam ją wspinając się po
schodach kamienicy do góry. - Idziesz? - Zapytałam. I zaraz ruszyła ze mną na
drugie piętro. Tam weszłam do jednego z mieszkań.
- To stara i opuszczona kamienica. Mieli ją zburzyć już wieki temu, ale wiesz jak to
jest z ludźmi, ciągle to przekładają. - Poinformowałam i weszłam do 'kuchni'.
Wzięłam jabłko i nadgryzłam wracając do dziewczyny, która spojrzała na to
jabłko nie przychylnie.
- Nie powinnaś, chyba jeść tego.. Jabłka...?
- Nie spoko, ja tu często przesiaduje. Nie zauważyłaś, że jest tu zdecydowanie czyściej
niż jak opuszczone mieszkanie powinno wyglądać? Lub czystsze niż reszta kamienicy?
- Tak ale..
- Oh kochana! Nie ma żadnego ale! - Powiedziałam pogodnie, uśmiechając się.
Jestem taka beztroska! - Okropnie wyglądasz w tej rozdartej sukni! - Zawyrokowałam
na co ona spojrzała na mój struj z podniesioną brwią. Oh.. Przecież te gogle są
wspaniałe! i ten gorsecik też! I cała... oj no! Mój brat też uważa, że mam 'kłopotliwie
spaczony gust'. Machnęłam na nią ręką i poszłam do innego pokoju, który kiedyś
komuś służył za sypialnie. Wyjęłam 'najnormalniejszą' suknie jaką miałam i wróciłam
do dziewczyny podając jej ją. - Proszę. Jeśli chcesz możesz się w nią przebrać,
jeśli nie to zostań w tej podartej. - Podpowiedziałam siadając na krześle przy stole.
- Jestem Czarna Wdowa a ty? - Spojrzałam na nią. A ona na mnie.
- Czarna Wdowa?
- Ah.. No dobra Nymeria ale jeśli kiedyś się spotkamy i nie będziemy same, to mów do
mnie Czarna Wdowa. Ok? - Powiedziałam przyjmując na chwilę poważną postawę.
- A ty jak się nazywasz? Czy jak cię zwą? Mniejsza..

<Cacerdotis? Może być? ^.^>