Został zignorowany. Helena ruszyła na strych gdzie już miała przygotowaną linę.
- Dziękuję że mi przypomniałeś drogi Asmitusie - Helena zaklaskała kilkakrotnie. - Papier, pióro, stolic, świeca i lak.
Miała to w pięć minut. - A więc tak... "Ja, Lady Helena Susana Wetherban, córka Lorda Hostera Mantura Wetherbana i Lady Milov Wetherban, wnuczka lady Mamasy i Morra Wetherban, kuzynka księcia Jakuba Harvelta, siostrzenica biskupa Pawła Macieja Koronkowego, ciotka małej Marisy Mentelej i Huberta Mentelej, oświadczam iż, willę nad morzem przekazuję w ręce Asmitusa Nevalosa. Następcę, w którego ręce kładę los naszej organizacji."
- A co z tym domem? Ja chcę ten dom.
- "Mój dom rodzinny przepisuję na Maurycego, mojego ukochanego przyjaciela i jedynego wsparcia w tym marnym życiu." - Na chwilę przerwała pisanie patrząc na zebranych. - "Mordimer [nazwisko wstawić po mojej śmierci] dostanie statek mojego imienia. Niech mu służy. W swej ostatniej woli pragnę poprosić, aby pilnował mego lubego, Asmitusa, ażeby nie zrobił niczego nazbyt głupiego." - Głęboki wdech. - "Jan przeniesie się do siedziby pod lasem w północnym mieście. Żyj tam aż do śmierci. Długo i szczęśliwie."
- Pani...
- Tak Janie?
- Dziękuję za twą łaskawość, jednak chyba powinienem zostać z paniczem Maurycym.
- Rzeczywiście. Dziękuję Janie. - Wykreślamy ostatnie zdania. - "Jan zostanie wraz z Maurycym służąc mu wiernie do końca swoich dni." Teraz lepiej?
- Dużo lepiej pani.
- Lina!
Helena spojrzała kontem oka na reakcję tego nowego - Mordimera. Chyba szykował się na kolejną porcję kazań.
Nie czekając na pomoc, wdrapała się na stołek i już już sięgając po linę.
- Pani, nie sądzę żeby był to dobry pomysł!
No jasne że nie jest. A jego panika jest tak zabawna, że aż biedna spadła z tego stołka. Śmiejąc się w głos. Upadła twardo na cztery litery. Mimo to zaśmiała się głośniej. - Jesteś genialny! - Tia, jeżeli się nie powiesiła to zaraz umrze ze śmiechu. To jest pewne. Znokautowali ją.
<Mordimer? xD>
- Dziękuję że mi przypomniałeś drogi Asmitusie - Helena zaklaskała kilkakrotnie. - Papier, pióro, stolic, świeca i lak.
Miała to w pięć minut. - A więc tak... "Ja, Lady Helena Susana Wetherban, córka Lorda Hostera Mantura Wetherbana i Lady Milov Wetherban, wnuczka lady Mamasy i Morra Wetherban, kuzynka księcia Jakuba Harvelta, siostrzenica biskupa Pawła Macieja Koronkowego, ciotka małej Marisy Mentelej i Huberta Mentelej, oświadczam iż, willę nad morzem przekazuję w ręce Asmitusa Nevalosa. Następcę, w którego ręce kładę los naszej organizacji."
- A co z tym domem? Ja chcę ten dom.
- "Mój dom rodzinny przepisuję na Maurycego, mojego ukochanego przyjaciela i jedynego wsparcia w tym marnym życiu." - Na chwilę przerwała pisanie patrząc na zebranych. - "Mordimer [nazwisko wstawić po mojej śmierci] dostanie statek mojego imienia. Niech mu służy. W swej ostatniej woli pragnę poprosić, aby pilnował mego lubego, Asmitusa, ażeby nie zrobił niczego nazbyt głupiego." - Głęboki wdech. - "Jan przeniesie się do siedziby pod lasem w północnym mieście. Żyj tam aż do śmierci. Długo i szczęśliwie."
- Pani...
- Tak Janie?
- Dziękuję za twą łaskawość, jednak chyba powinienem zostać z paniczem Maurycym.
- Rzeczywiście. Dziękuję Janie. - Wykreślamy ostatnie zdania. - "Jan zostanie wraz z Maurycym służąc mu wiernie do końca swoich dni." Teraz lepiej?
- Dużo lepiej pani.
- Lina!
Helena spojrzała kontem oka na reakcję tego nowego - Mordimera. Chyba szykował się na kolejną porcję kazań.
Nie czekając na pomoc, wdrapała się na stołek i już już sięgając po linę.
- Pani, nie sądzę żeby był to dobry pomysł!
No jasne że nie jest. A jego panika jest tak zabawna, że aż biedna spadła z tego stołka. Śmiejąc się w głos. Upadła twardo na cztery litery. Mimo to zaśmiała się głośniej. - Jesteś genialny! - Tia, jeżeli się nie powiesiła to zaraz umrze ze śmiechu. To jest pewne. Znokautowali ją.
<Mordimer? xD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz