W pierwszej chwili spojrzała na mężczyznę wzrokiem co najmniej dziwnym,
ale też równie szybko opamiętała się i posłała mu delikatny, nieco
zakłopotany uśmiech. Nie chciała przecież być niemiła. Tym bardziej
biorąc pod uwagę fakt, że gospodarz tak ciepło ją przyjął. Niewielka
część społeczeństwa zareagowałaby w podobny sposób na zupełnie
niespodziewaną wizytę, witając nieznajomą osobę z otwartymi ramionami.
Niezależnie od tożsamości owej osoby.
Pomijając jednak kwestie związane z wdzięcznością, którą naturalnie odczuwała, Lavender nie była pewna, co powinna zrobić. Miała tak po prostu bezceremonialnie zmienić ubrania, przed kimś, kogo ledwie znała...? A może gospodarz nie do końca oczekiwał takiego obrotu sprawy. Może zwyczajnie wspomniał coś na temat jakiejś łazienki albo innego pomieszczenia w tym rodzaju, a ona takiej informacji nie dosłyszała. Dysponowała jednak dobrym słuchem, co raczej wykluczało ewentualną pomyłkę. Na dodatek sugestia dotarła do niej całkiem wyraźnie.
- Hmm... dziękuję - odparła, niezbyt umiejętnie próbując ukryć zamieszanie. - Za herbatę też - uzupełniła z uśmiechem. Jednocześnie doszła do wniosku, że skoro mężczyzna jakimś niewytłumaczalnym sposobem, nad którym obecnie postanowiła się nie zastanawiać, błyskawicznie przywrócił pierwotną temperaturę napoju, to w zasadzie napar wystarczyłby jej całkowicie, aby choć trochę się rozgrzać.
Tak czy inaczej, teraz już nie mogła zmienić swojego stanowiska w tej sprawie. A przynajmniej tak uważała przez wzgląd na dobre maniery. Kilka dobrych chwil spędziła na obmyśleniu planu działania, po czym przystąpiła do jego realizacji.
Obracając obszerny płaszcz tak, aby zakrywał możliwie największą część sylwetki od przodu, elfka zsunęła z ramion przemoczoną sukienkę. Zawahała się przez moment. Wreszcie to samo uczyniła z halką, która tak czy inaczej była cienka, nasiąknięta wodą i mocno przylegała do ciała, stanowiąc znikome okrycie. Następnie bardzo szybkim ruchem narzuciła na siebie otrzymaną koszulę. Podczas wykonywanych czynności upewniała się, czy aby na pewno płaszcz zasłania to, co ukrywać powinien. Tak na wszelki wypadek. Odsłaniał tylko ramiona oraz obojczyki, ale na to już nic nie mogła poradzić.
W pełni zadowolona z siebie, szarowłosa nagle uświadomiła sobie swoje straszliwe położenie. Plan. Zapomniała o wyjęciu planu. Bez słowa wyjaśnienia dosłownie rzuciła się na stertę leżących nieopodal, przemoczonych ubrań. Ku swojemu przerażeniu, nie odnalazła pożądanego obiektu.
- J-ja chyba coś zgubiłam... To znaczy, chodzi o kartkę pergaminu. Taką przeciętną, z rysunkiem... Pomoże mi pan szukać? - zwróciła się do mężczyzny błagalnym, pełnym desperacji tonem.
<Asmistus? Miało być krótsze, ale nie wyszło :')>
Pomijając jednak kwestie związane z wdzięcznością, którą naturalnie odczuwała, Lavender nie była pewna, co powinna zrobić. Miała tak po prostu bezceremonialnie zmienić ubrania, przed kimś, kogo ledwie znała...? A może gospodarz nie do końca oczekiwał takiego obrotu sprawy. Może zwyczajnie wspomniał coś na temat jakiejś łazienki albo innego pomieszczenia w tym rodzaju, a ona takiej informacji nie dosłyszała. Dysponowała jednak dobrym słuchem, co raczej wykluczało ewentualną pomyłkę. Na dodatek sugestia dotarła do niej całkiem wyraźnie.
- Hmm... dziękuję - odparła, niezbyt umiejętnie próbując ukryć zamieszanie. - Za herbatę też - uzupełniła z uśmiechem. Jednocześnie doszła do wniosku, że skoro mężczyzna jakimś niewytłumaczalnym sposobem, nad którym obecnie postanowiła się nie zastanawiać, błyskawicznie przywrócił pierwotną temperaturę napoju, to w zasadzie napar wystarczyłby jej całkowicie, aby choć trochę się rozgrzać.
Tak czy inaczej, teraz już nie mogła zmienić swojego stanowiska w tej sprawie. A przynajmniej tak uważała przez wzgląd na dobre maniery. Kilka dobrych chwil spędziła na obmyśleniu planu działania, po czym przystąpiła do jego realizacji.
Obracając obszerny płaszcz tak, aby zakrywał możliwie największą część sylwetki od przodu, elfka zsunęła z ramion przemoczoną sukienkę. Zawahała się przez moment. Wreszcie to samo uczyniła z halką, która tak czy inaczej była cienka, nasiąknięta wodą i mocno przylegała do ciała, stanowiąc znikome okrycie. Następnie bardzo szybkim ruchem narzuciła na siebie otrzymaną koszulę. Podczas wykonywanych czynności upewniała się, czy aby na pewno płaszcz zasłania to, co ukrywać powinien. Tak na wszelki wypadek. Odsłaniał tylko ramiona oraz obojczyki, ale na to już nic nie mogła poradzić.
W pełni zadowolona z siebie, szarowłosa nagle uświadomiła sobie swoje straszliwe położenie. Plan. Zapomniała o wyjęciu planu. Bez słowa wyjaśnienia dosłownie rzuciła się na stertę leżących nieopodal, przemoczonych ubrań. Ku swojemu przerażeniu, nie odnalazła pożądanego obiektu.
- J-ja chyba coś zgubiłam... To znaczy, chodzi o kartkę pergaminu. Taką przeciętną, z rysunkiem... Pomoże mi pan szukać? - zwróciła się do mężczyzny błagalnym, pełnym desperacji tonem.
<Asmistus? Miało być krótsze, ale nie wyszło :')>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz