- Oglądałeś kiedyś z bliska gwiazdy? - zapytał demon leżąc swobodnie na ławce w wielkim, choć zapomnianym parku.
Pora też była dość nietypowa. Za kilka minut miejski zegar miał wybić północ. Park był już zaniedbany i zamieszkany przez najrozmaitsze stworzenia nocy. Co jakiś czas mogli usłyszeć nawoływania sów i mniej znanych istot. Każdy normalny uciekłby stąd jak najdalej. Ale nie on.
Goblin tymczasem siedział na ziemi, bawiąc się kamykiem.
- Hę? - spojrzał półprzytomnie.
Jeśli cokolwiek zrozumiał to raczej zagubiło się w drodze przez uszy do mózgu. Zwykła sprawa w przypadku goblinów. Demon westchnął, trąc oczy.
- Gwiazdy. - wskazał dłonią migocące punkciki.
Stworek posłusznie spojrzał na palec. Pociągnął nosem. Włożył do ust kamyk i zaczął przeżuwać.
- Ale fo co?
- Dla zabawy. Co by się stało gdybym jedną tu sprowadził? - rozmarzył się o pięknym obrazie całkowitej zagłady.
Choć nigdy do tego nie dążył. Co może być zabawnego w wybiciu wszystkiego? Zupełnie nic. Jakże ważną kontemplację, przerwały kroki dobiegające od strony zdemolowanej fontanny niknącej w wiecznym cieniu drzew. Asmistus leniwie zerknął w nadziei na coś ciekawego. Ujrzał białą czuprynę odznaczającą się od wszystkiego. Rozpatrzył zabicie kobiety i zamienienie w kamień, lub coś znacznie mniej przyjemnego. Ale to również byłoby przecież nudne. A miał tyle ciekawych pomysłów. Wyciągnął do niej znudzony dłoń, w której błyszczała fioletem kryształowa fiolka.
- Skosztujesz?
<Nymeria?>
Pora też była dość nietypowa. Za kilka minut miejski zegar miał wybić północ. Park był już zaniedbany i zamieszkany przez najrozmaitsze stworzenia nocy. Co jakiś czas mogli usłyszeć nawoływania sów i mniej znanych istot. Każdy normalny uciekłby stąd jak najdalej. Ale nie on.
Goblin tymczasem siedział na ziemi, bawiąc się kamykiem.
- Hę? - spojrzał półprzytomnie.
Jeśli cokolwiek zrozumiał to raczej zagubiło się w drodze przez uszy do mózgu. Zwykła sprawa w przypadku goblinów. Demon westchnął, trąc oczy.
- Gwiazdy. - wskazał dłonią migocące punkciki.
Stworek posłusznie spojrzał na palec. Pociągnął nosem. Włożył do ust kamyk i zaczął przeżuwać.
- Ale fo co?
- Dla zabawy. Co by się stało gdybym jedną tu sprowadził? - rozmarzył się o pięknym obrazie całkowitej zagłady.
Choć nigdy do tego nie dążył. Co może być zabawnego w wybiciu wszystkiego? Zupełnie nic. Jakże ważną kontemplację, przerwały kroki dobiegające od strony zdemolowanej fontanny niknącej w wiecznym cieniu drzew. Asmistus leniwie zerknął w nadziei na coś ciekawego. Ujrzał białą czuprynę odznaczającą się od wszystkiego. Rozpatrzył zabicie kobiety i zamienienie w kamień, lub coś znacznie mniej przyjemnego. Ale to również byłoby przecież nudne. A miał tyle ciekawych pomysłów. Wyciągnął do niej znudzony dłoń, w której błyszczała fioletem kryształowa fiolka.
- Skosztujesz?
<Nymeria?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz