Layout by Raion
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Asmodeusz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Asmodeusz. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 czerwca 2015

Od Asmodeusza - Cd. Satriny

Asmodeuszowi pomysł z niebiańską wierzą trochę się odwidział i przy najbliższej okazji po prostu usiadł na schodach pierwszego lepszego domu. Poklepał miejsce obok siebie. - Potupaja u Lucyfera - powtórzył z lekkim uśmiechem na ustach. - Coś czego się nie zapomina. Chociaż trzeba powiedzieć, że mają tam wstęp tylko "wybrani". Pierwszy, lepszy podrzędny demon nie ma tam wstępu. A wiesz dlaczego? Ponieważ szatan musi trzymać poziom.
- Czyli ja mam TEN poziom?
Pytanie jak najbardziej na miejscu. Konkretna jest. - Najwyraźniej. Nie wiem, nie ja robiłem list... chociaż czekaj, a to nie było tak że on zgarniał wszystkich jak leci? - Demon zmarszczył czoło próbując sobie cokolwiek przypomnieć. Aktor z niego pierwsza klasa, oszukał sam siebie. Sam zaczął zastanawiać się jak to było. - Ach, no nie pamięta. Jednak sama impreza mocno wyryła mi się w umyśle. Te tańce... te śpiewy! Znaczy ja nie śpiewałem, bo mój głos przypomina odgłosy jakie wydaje szczekający buldog.
- Powiedz mi coś o moim zachowaniu.
- Co tu dużo mówić? Tańczyłaś. Śpiewałaś. Wyrywałaś facetów. Potem musiałem odstawiać cię pod pierwszą lepszą spelunę, taka uchlana byłaś. Bełkotałaś coś o ciastach. Nawet obiecywałaś, że jedno przyniesiesz mi w podziękowaniu. Do tej pory go nie dostałem.
- P-przepraszam?
- Tylko przepraszam? Ja chcę ciasto.
On chce ciasto.
- Z truskawkami najlepiej. I jagodami! Tak, tak, jagody dobra rzecz. Nigdy nie wiesz czy to wilcze czy nie wilcze. A przynajmniej ja tego nie wiem.

<Satriny? xD>

piątek, 12 czerwca 2015

Od Asmodeusza - Cd. Satriny

- No wiesz ty co?! Rozumiem że się upiłaś, rozumiem kaca, ale żeby nie zapamiętać imienia swojego najlepszego partnera do tańca? Zaraz się obrażę - burknął wielce obrażony. Zaraz naprawdę się obrazi. Jak wchodzi w rolę to już na maksa.
- Przepraszam! W takim razie jak masz na imię?
Bezczelna. Ale to dobrze. Nie zniósł by kolejnej nieśmiałej kobiety.
- Lucyfer nazywa mnie Asem, ty możesz mówić tak samo.
- Dobrze znasz Lucyfera?
- Oczywiście złociutka. Swego czasu traktowałem go jak brata. Fajne czasy... No dobrze, koniec ze smętami. Wziął bym cię na moje ulubione cmentarzysko, jednak chyba odpuszczę. Za dużo pięknych duszek, które muszę najpierw wyłapać. Co powiesz ja najwyższy wieżowiec w tym mieście kochanieńka? - spytał wskazując odległy punkcik gdzieś hen, hen w chmurach.
- Ale tam nic nie ma.
- Ograniczona jak ta marna ludzka rasa. Przyjrzyj się bardziej!
Wieża w chmurach. Oho, idealne miejsce na spotkanie. I ewentualne zabójstwo.
- To jak, lecimy?
- Lecimy!

<Satrino?>

środa, 10 czerwca 2015

Od Asmodeusza - Cd. Satriny

Demon. Wysoki demon o długich, kruczoczarnych włosach sięgających prawie pasa. Przez dłuższą chwilę ignorował dziewczynę po prostu idąc przed siebie, czemu miałby ją śledzić? Nigdy za specjalnie nie interesował się zabijaniem kobiet w ciemnych zaułkach. Zatrzymał się. Przechylił głowę uważnie się jej przypatrując. Skądś znał tę ładną twarzyczkę.
- Satrina di Angelo - powiedział powoli, delektując się smakiem każdej literki. - Nazwisko anioła, dusza diabła. A raczej demona.
Dziewczyna spojrzała na niego nieufnie. Wybornie. - Skąd znasz moje imię?
Teraz będzie zabawnie. Asmodeusz momentalnie przybrał wyraz niezdrowo nakręconego nastolatka. Jak się bawić, to się bawić. - Co ty, nie pamiętasz mnie?!
- ... nie?
- No nie mów! Nie pamiętasz jak się poznaliśmy na potupaji u Lufycera?! Wiesz, niezły bufet, ciekawa muzyka, moje dziw... A nie, przepraszam, przy damie nie można się tak wyrażać. Nie wypuszczałem cię z parkietu!
- J-ja, nie pamiętam tego.
Jest niepewne, ale stara się trzymać fason. Czyli - zadziora.
Asmodeusz zaśmiał się serdecznie. - No jasne! O ja głupi, przecież upita byłaś w trzy du... przepraszam, w trzy pośladki.
Jej mina sprawiła mu wielką przyjemność. Uśmiechnął się jeszcze szerzej, lekko popychając ją w plecy. - Skoro nic nie pamiętasz, pójdziemy do... hmmm, gdzie chcesz, a ja ci opowiem jak to było. Nie pamiętać imprezy u Lufycera, to jak nigdy się nie urodzić!

<Satrina? Ach, szefu lubi wkręcać ludzi XD>