Asmistus również zauważył motyla i skrzywił się mimowolnie. Niezbyt
lubił tych idiotycznych robaczków. Takie radosne i kolorowe. Jak
odrażające paskudztwa których należało się pozbyć. Zmrużył oczy i
robaczek w kilka chwil pyknął, zamieniając się w kupkę popiołów porwaną
przez coraz silniejszy wiatr.
- Słucham? - zapytał patrząc z zainteresowaniem. - Chwila, czego użyłaś aby wywołać taki efekt u psa? Mogłoby być ciekawe. Podałbym eliksir miastu i co by się działo. - rozmarzył się z dziwnym wyrazem twarzy.
Po chwili chyba zmienił zdanie, gdyż wstał, strzepując kurz z ciemnego płaszcza. Strącił tym samym ukrywającego się goblina, który z dzikim wrzaskiem zaczął uciekać w kierunku pozostawionego kufra. Wyglądał od czasu do czasu zza rogu, patrząc nieufnie na dziewczynę.
- Miszczu niech zniknie!
- To potem. Teraz dorośli rozmawiają. - podsumował demon patrząc na ciężkie chmury mknące w niezwykłym tempie. - A więc chciałaś dobić targu. - zainteresował się, podchodząc do niej.
Nim zdążyła zareagować, lekko chwycił twarz o podbródek, unosząc by lepiej się przyjrzeć. Cmoknął zadowolony, z dziwnym błyskiem w oku.
- Zawrzyjmy umowę. Coś za coś, jak raczyłaś zauważyć. Dam ci ślinę mojego sługi... - przerwał mu żałosny szloch goblina. Odwrócił się z karcącą miną. - To nie koniec świata. Ciesz się, że nie chce twojego mózgu.
Kojo zwinął się w kłębek, zakrywając łapkami uszy.
- Ale ja nie chcę... - stwierdził żałośnie.
- Mało mnie to obchodzi. - odwrócił się do dziewczyny. - Umowa jest prosta. - uniósł w górę palec a z nieba spadły pierwsze krople. - Taniec w deszczu. Ty i ja. Zaraz. W zamian dostaniesz kilka kropel tego paskudztwa.
< Cacerdotisy?>
- Słucham? - zapytał patrząc z zainteresowaniem. - Chwila, czego użyłaś aby wywołać taki efekt u psa? Mogłoby być ciekawe. Podałbym eliksir miastu i co by się działo. - rozmarzył się z dziwnym wyrazem twarzy.
Po chwili chyba zmienił zdanie, gdyż wstał, strzepując kurz z ciemnego płaszcza. Strącił tym samym ukrywającego się goblina, który z dzikim wrzaskiem zaczął uciekać w kierunku pozostawionego kufra. Wyglądał od czasu do czasu zza rogu, patrząc nieufnie na dziewczynę.
- Miszczu niech zniknie!
- To potem. Teraz dorośli rozmawiają. - podsumował demon patrząc na ciężkie chmury mknące w niezwykłym tempie. - A więc chciałaś dobić targu. - zainteresował się, podchodząc do niej.
Nim zdążyła zareagować, lekko chwycił twarz o podbródek, unosząc by lepiej się przyjrzeć. Cmoknął zadowolony, z dziwnym błyskiem w oku.
- Zawrzyjmy umowę. Coś za coś, jak raczyłaś zauważyć. Dam ci ślinę mojego sługi... - przerwał mu żałosny szloch goblina. Odwrócił się z karcącą miną. - To nie koniec świata. Ciesz się, że nie chce twojego mózgu.
Kojo zwinął się w kłębek, zakrywając łapkami uszy.
- Ale ja nie chcę... - stwierdził żałośnie.
- Mało mnie to obchodzi. - odwrócił się do dziewczyny. - Umowa jest prosta. - uniósł w górę palec a z nieba spadły pierwsze krople. - Taniec w deszczu. Ty i ja. Zaraz. W zamian dostaniesz kilka kropel tego paskudztwa.
< Cacerdotisy?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz