Layout by Raion
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cacerdotisy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cacerdotisy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 czerwca 2015

Od Cacerdotisy c.d Asmistusa

To było niespodziewane jednak nagle do całej owej sytuacji przyłączył się jak widać przyjaciel demona. Tisa trochę nie nadążała co się dzieje, po chwili otrzęsła się gdy spostrzegła że obcy jej mężczyzna spogląda na nią.
-Nie Panie, ja jestem Cacerdotisa des Longoria.- wstała i lekko się skłoniła okazując szacunek obcemu. Także schyliła się nad pijanym mężczyzną i wzięła trochę proszku który osadził się na jego twarzy. Spojrzała na niego badawczym wzrokiem i powąchała.
-Niesamowite! Sproszkowany elfi korzeń i czy to nie kryształowa gracja? Jest bardzo rzadka, to niesamowite że ją znalazłeś! Ja szukałam jej, jednak nie mogłam nic znaleźć...- powiedziała zachwycona a po jej ciele przechodziły dreszcze szczęścia. Mężczyźni na nią spojrzeli.
-Ona tak często ma?- zapytał Mordimer.
-Tak..- prychnął Asmistus.
-To niesamowite! Zapraszam do siebie Panów... Chciałabym porozmawiać w bardziej spokojnym i bezpiecznym miejscu.- spojrzała na mężczyznę który powoli się wybudzał. Wstała a demony razem z nią, wyszli z tawerny. Tisa zatrzymała się na chwilę i wyciągnęła z torby mapę miasta, od razu ruszyła w stronę swojego domu.
-Po co Ci ta mapa?- zapytał jeden z nich.
-O ja nie mam orientacji w terenie wiec potrzebuje map by się nie zgubić...- po chwili stanęli przed starą kamieniczką, obrastały ja rośliny które wspinały się w stronę dachu. Z domu wyszedł jej sługa.
-Witam Panienkę w domu, widzę że przyprowadziłaś gości..- otworzył drzwi i wpuścił ich do środka.
-Uważajcie jak chodzicie, przepraszam za bałagan.-przeli do wielkiego pokoju dziennego gdzie na podłodze leżały księgi i notatki dziewczyny. Wosk z świec powoli spływał na dębowe drewno, na pułkach były wszelkie rośliny, flakoniki lub słoiki z różnorodnościami. Na suficie wisiały szkielety różnych zwierząt, Tisa rzuciła torbę na stare biurko na którym leżał moździerz i garnuszki.
-Rozgośćcie się~ powiedziała szczęśliwa.

<Asmistus?>

środa, 17 czerwca 2015

Od Cacerdotisy c.d Asmistusa

Dziewczyna nie zdążyła nic powiedzieć a nagle znalazła się w karczmie. Tisa domyśliła się że demon lubi gdy wszystko jest tak jak on chce.
-Czyli też jesteś alchemikiem?- zapytała z ciekawością, rzadko można było spotkać alchemików zazwyczaj podróżowali lub żyli w odosobnieniu. Jednak nagle podszedł do nich właściciel gospody.
-Co podać?- uśmiechnął się promiennie pokazując swoje zmarszczki. Dziewczyna chciała odpowiedzieć jednak Asmistus ją wyprzedził.
-Miód pitny i jakąś dobrą dziczyznę.- oznajmił i spojrzał zadowolony na Tisę, ona jedynie posłusznie przytaknęła. Mężczyzna zadowolony wrócił za ladę i wydał polecenie kucharzyną.
-A więc jak to jest z twoja alchemią?- zapytał, a jej oczy aż się zaświeciły.
-A więc sama nie wiem, razem z tatą uczyłam się w domu po pewnym czasie zainteresowałam też się zielarstwem. Rośliny są takie ciekawe każda z nich powoduje inny efekt, podobnie jak ważenie eliksirów wszystko musi być dobrze zaplanowane. Jeden błąd i inny efekty wywaru. Tutaj ważne jest to by uczyć się na błędach, czyż nie fascynujące. Chciałabym zostać kiedyś wielkim alchemikiem, stworzyć coś wielkiego jednak moja matka tego nie popiera.. za wszelaką cenę chce mnie wrzucić w ręce jakiegoś Lorda albo Hrabi... A jej chwyty są poniżej pasa.- powiedziała naburmuszona, nigdy nie zapomni jak ona ją okłamała.
-Ja nie wierzę że potrafi być tak cyniczna, wszędzie knuje i spiskuje moje siostry się przed tym nie wybroniły jednak ja nie mam zamiaru jej się słuchać..- aż uderzyła w stół z wściekłością na samą myśl o tym.
-Za kogo się ona uważa? Za boga?- machnęła ręką i przez przypadek uderzyła jakiegoś strasznego dryblasa.

<Asmistus? Przepraszam że tak długo, mam nadzieje że może być ^^>

niedziela, 14 czerwca 2015

Od Cacerdotisy c.d Asmistusa

Gdy Tisa ujrzała jego czarne skrzydła od razu domyśliła się że jest demonem, aż straciła dech w piersi. Pierwszy raz miała kontakt z tymi istotami. Jednak po chwili oprzytomniała, gdy nadepnęła na mężczyznę.
-Przepraszam..- powiedziała z skruchą w głosie, ta scena wyglądała jak z książki. Para tańcząca w deszczu, w jednej chwili poczuła jakby była bohaterką historii. Słyszała śpiewy sługi Asmistusa.
-Twój kompan nie ma poczucia rytmu.- zachichotała i spojrzała w stronę zadowolonego goblina.
-Niestety natura hojnie go nie obdarowała.- powiedział uśmiechnięty. Dziewczyna starała się nie zrobić demonowi krzywdy.Od czasu do czasu nadepnęła na stopę mężczyzny lub się potykała.
-Pierwszy raz w życiu aż tak dobrze mi wychodzi tańczenie z kimś, dziękuję jesteś dobrym nauczycielem.- widać że te słowa zadowoliły Asmistusa, nagle zrobił obrót że dziewczyna była odwrócona do niego tyłem a on trzymał ją za talie dwoma dłońmi. Tisa się trochę zakłopotała, nieczęsto jest z kimś tak blisko a szczególnie z nowo poznaną osobą. Chciała mu zadać pytanie skąd pochodzi i czego szuka w tych progach, jednak nie widziała że wypada w takiej sytuacji. Postanowiła że na razie powstrzyma swój język i poczeka na dalsze działania demona.

<Asmistu? >

Od Cacerdotisy - Cd. Nymerii

Dziewczyna była bardzo dziwne, jednak Tisa przyjęła suknie od niej i lekko się skłoniła.
-Dziękuję za pomoc, jestem Cacerdotisa des Longoria jednak zwracaj się do mnie Tisa.- uśmiechnęła się lekko i szybko przeszła do innego pokoju i przebrała się. Teraz wyglądała jak zwyczajna dziewczyna z miasta. Nawet jej się to spodobało.
Po chwili wróciła do dziewczyny.
-Przepraszam za kłopot, jednak czy byś mogła zaprowadzić mnie do domu? Mam słabą orientacje w terenie i łatwo się gubię.- zapytałam, a ona zaśmiała się.
-Teraz lepiej nie wychodzić na ulicę, nie zapominaj że straż Cię szuka.- powiedziała z uśmieszkiem na twarzy.
-Racja, jednak nie wiedzą jak wyglądam, a w tej sukni wyglądam raczej przeciętnie.- zaczęła ściągać ozdoby z swych włosów i położyła na stoliczku.
-Możesz je wziąć i sprzedać, to podziękowanie za pomoc.- teraz jej włosy sięgały aż poza jej biodra i lekko zasłaniały twarz.
-Możemy spróbować, jednak żebyś się nie zgubiła..- odpowiedziała dziewczyna i wstała. Widać było że nie jest grzecznym aniołkiem.

<Nymerii? Trochę ubogo przepraszam ;__; >

piątek, 12 czerwca 2015

Od Cacerdotisy - Cd. Samael'a

Mężczyzna wyglądał dość przystojnie jednak zarazem strasznie, Tisa czuła się niekomfortowo w tej sytuacji i nie wiedziała za bardzo jak się zachować wobec mężczyzny.
-Proszę mi wybaczyć jeśli to Pana ziemie..- skłoniła się lekko.
-Słyszałam że rosną tutaj bardzo rzadkie rośliny lecznicze i nie tylko..chciałam ich trochę zebrać to tylko.- powiedziała bawiąc się swoimi włosami, gdy spojrzała w oczy mężczyzny spanikowała.
-Nie jestem właścicielem tych ziem.- odpowiedział, Tisa wyczuwała chłód padający z jego ust. Pewnie nie jest człowiekiem, ludzie posiadają inną energię. Tutaj można było zauważyć mrok, czyżby demon? Jednak on nie wyglądał na zły byt.
-Jeśli można spytać, kim Pan jest? No boo..wygląda Pan jak anioł jednak coś mi tutaj nie pasuje.. właśnie gdzie moje maniery..- powiedziała sama do siebie.
-Jestem Cacerdotisa des Longoria, jednak przez moje imię proszę zwracaj się do mnie Tisa Panie.- uśmiechnęła się lekko, było trzeba rozluźnić jakoś tą ponurą atmosferę.

<Samael?>

Od Cacerdotisy - Cd. Asmistusa

Dziewczynie wydawał się mężczyzna dość dziwny o podejrzany, cały czas bacznie go obserwowała jednak jego propozycja była pod jednym kątem banalna ale też podejrzana. Tisa również wstała i pozbierała wszystko do torby, potem przerzuciła ją sobie przez ramię.
-Dziwne żądanie stawiasz, jednak mogę się zgodzić..- powiedziała, jednak było jedno ale Tisa była straszną tancerkę, zastanawiała się czy go o tym poinformować. Istniało jednak ryzyko że mężczyzna może się od myśleć a jej szansa na śliną goblina przepadnie na wieki.
-A mogę chociaż poznać Pana godność?- zapytała trzymając dystans między nimi.
-Ależ oczywiście jestem Asmistus Nevalos.- powiedział zadowolony z całej tej sytuacji, jego oczy tajemniczo świeciły. Przez to Tisa jeszcze bardziej obawiała się tej decyzji. Nagle zaczęło mocno padać, mocny wiatr poruszał drzewami, nie było jednak słychać niczego więcej... Jak by wszystkie istoty magicznie zniknęły.
Suknia dziewczyny po chwili stała się cała przemoczona, a przez to że była uszyta z delikatnego białego materiału, widoczna była ta część garderoby którą nosiło się pod ubraniami.
-Proszę mi wybaczyć, jednak nie za bardzo umiem tańczyć.- oznajmiła przygotowując się psychicznie na to co się wydarzy.

<Asmistus? Prowadź ^^>

środa, 10 czerwca 2015

Od Cacerdotisy - Cd. Asmistusa

Tisa po chwili zauważyła mężczyznę, naburmuszyła się słysząc jego słowa. Nikt jej nigdy nie odmawiał, była zawsze rozpieszczana a gdy czegoś chciała musiała to mieć.
-Nikt nie pyta cię o zdanie, ty...- prychnęła, i spojrzała z pogardą na mężczyznę. I znów jej wzrok powędrował na goblina, dla niej to nie był niewolnik! To żyła złota.
-Jestem Cacerdotisa des Longoria jednak możesz się zwracać do mnie Tisa.- uśmiechnęła się pogodnie do istoty.
-Oczywiście możemy jako dobić targu, wiem że nic za darmo.. Jednak bardzo mi zależy na twojej ślinie jestem w fazie doświadczeń a niestety w sklepach nigdy nie ma tego czego chce.- naburmuszyła się na samą myśl o sprzedawcach którzy śmieją się z niej.
-Raz próbowałam zastąpić ślinę goblina, sproszkowanymi skrzydłami konika jaskroiskrzącego, jednak okazało się że środek uboczny to był nagły wzrost hormonów i popędu seksualnego... mój pies zginął w rozkoszy...- powiedziała smutno.
-Jest jeszcze jeden zamiennik włos demona, jednak.. nie znam żadnego a na targu tego nie znajdę..- musiała jakoś zdobyć próbkę... Nagle dostrzegła jak motyl lata sobie w okół mężczyzny. Zachwyciła się tym widokiem i na chwilę rozmarzyła.
-Piękna Paź..- szepnęła jednak po chwili pokręciła głową by się skupić. Sługa mężczyzny czuł się lekko zagubiony, wiedziała że musi się zwrócić do jegomościa. Nigdy nie umiała rozmawiać z płcią przeciwną, zazwyczaj ich unikała a tutaj taka otwarta konfrontacja.
-Proszę mi wybaczyć wielmożny Panie..- powiedziała grzecznie i lekko się skłoniła.
-Jednak czybyśmy mogli ubić targu, dysponuję majątkiem, księgozbiorami których nie spotka się w bibliotece i innymi okazami..- spojrzała na niego z nadzieją, jednak wiedziała że może źle się to skończyć. Powoli zaczęło grzmieć, było czuć zapach zbliżającego się deszczu.

<Asmistus? ^^>

Od Cacerdotisy c.d Asmistusa

Tisa spędzała dzisiejszy dzień w bibliotece, postanowiła zrobić sobie listę ksiąg które musi przeczytać. Nie mogła przecież pozwolić na marnotrawstwo czasu, o nie! Stała przed regałem i bujała się w przód i w tył ludzie spoglądali na nią jak na obłąkaną. Jednak ona miała ważną misję do spełnienia, musiała wybrać kilka tomów z tych wszystkich.
-Może ta, a może to a nie ta! Nie tą, aaaa..- wpadła w panikę, jednak nagle podeszła do niej starsza kobieta.
-Widzę że ma Panienka problem.. wyjątkowo może Pani wziąć więcej ksiąg jednak proszę je oddać.- powiedziała z lekkim uśmiechem i opuściła Tise. Dziewczyna szczęśliwa zaklaskała w dłonie i wzięła 5 ksiąg o alchemii i astronomii. Podeszła do bibliotekarki która sączyła ciepły napar i czytała książkę "100 sposobów na Czarownicę". Siwowłosa oderwała wzrok od lektury.
-A więc nareszcie Panienka odjęła decyzję.- uśmiechnęła się i zapisała wszystkie księgi które wypożyczała dziewczyna. Tisa schowała je do swej skórzanej torby i wybiegła z budynku, zadowolona w euforii szła sobie przez miasto rozmyślając o tym jak spędzi najbliższe parę dni. Po chwili zatrzymała się na obrzeżach spoglądając w niebo. Powoli kłębiły się chmury burzowe a z zachodu można było poczuć chłodny wiatr. Spanikowała wzięła szybko mapę i ruszyła w stronę swego domu biegiem, nie mogła dopuścić by księgi się przemoczyły, zabierając je z biblioteki obiecała że będzie je chronić.
-Szybciej, neeee mogą zmoknąć Pani Staruszka mnie zabije...- nagle wpadła na kogoś z premedytacją można rzec. Mężczyzna poszedł do przodu padając na ziemię a ona zaś do tyłu puszczając tym samym swą mapę z ręki.
-Przepraszam~! Panie ja nie chciałam...- chciała wstać, jednak nagle jej uwaga skupiła się na goblinie który śmiał się z tej całej sytuacji.
-Ooooo jaki uroczy! Wybacz Panie Goblinie ale czy mogę trochę twojej śliny?- podeszła do niego po kolanach, jej cała biała sukienka była brudna i podarta. Zaczęła wyrzucać z torby pergaminy, mapy, próbki i nagle dorwała mały pusty flakonik.
-Bardzo ładnie proszę!- podała mu, w jej oczy świeciły aż z podniecenia. Kompletnie nie zwracała uwagi na mężczyznę w czerni.

<Asmistusa? Mam nadzieję że dobrze, dawno nie pisałam ^^>

Od Cacerdotisy - Cd. Samael'a

Tisa była porannym ptaszkiem, wstała z łóżka przed wschodem słońca i pościeliła swe łoże. Kobieta nie musiała dziś odwiedzać swej rodziny, więc mogła cały dzień poświęcić swym przyjemnością w planach miała podróż do lasu odszukać parę roślin do jej eliksirów i naparów. Czarnowłosa podeszła do wielkiej dębowej szafy i wyciągnęła białą sukienkę, pozostawiła ją na fotelu i powędrowała do łazienki. Skusiła się na długą kąpiel i balsamowanie swego ciała olejkiem własnej roboty. Ubrała na siebie zwiewną białą sukienkę z koronkami i spięła swe długie włosy. Pobiegła do drzwi gdzie wisiała stara skórzana torba, a w niej jak zawsze panował bałagan. Pergaminy, mapy. książki i wiele flakoników czyż nie interesujące wnętrze kobiecej torby? Gdy wyszła z rezydencji zahaczyła o targ, kupiła parę owoców na drogę. Z mapą w ręce ruszyła w drogę. Miała nadzieję że się nie zgubi, często niestety jej się to przytrafiało. Weszła do lasu i szła powolnym rokiem małą wydeptaną ścieżką prawdopodobnie przez chłopów. Koronami drzew lekko poruszał wiatr można było zauważyć leśne stworzonka które biegały po lesie w poszukiwaniu jedzenia a ptaki śpiewały.
-Jak odprężająco.- powiedziała sama do siebie i wzięła głęboki wdech, las był taki cichy i spokojny kompletne przeciwieństwo miasta. Czasami zazdrościła chłopom i leśniczym że mieli na codzień styczność z naturą. Po chwili dziewczyna przystanęła zobaczyła elfi krzew, korzenie tej rośliny były idealne do tworzenia maści na oparzenia. Od razu trochę podkopała i wzięła parę korzeni chowając je od razu do swej torby. Po chwili wędrówki Tisa schowała swą mapę i wyszła na wielką polanę która według jej informacji była pełna różnych roślin leczniczych. Jednak zamiast ujrzeć piękną zieloną trawę, drzewa i krzewy jej oczom ukazała się szara sceneria. Można było się domyśleć co się tutaj wydarzyło, jednak nie traciła nadziei od razu biegiem ruszyła w stronę lasu.
-Pewnie tam też są te rośliny.- powiedziała sama do siebie. Jednak gdy tak biegła ujrzała mężczyznę, o mały włos by się na niego uwaliła. Szybko chciała zahamować, jednak potknęła się o kamień i się przewróciła z mocnym hukiem rzucając przez przypadek torbę w stronę mężczyzny.
-Przepraszam!- od razu powiedziała posiadając nadzieje że jegomość się nie obrazi.

<Samael?>

wtorek, 9 czerwca 2015

Od Cacerdotisy

Dzisiaj moja matka obchodziła swe 121 urodziny, jak zwykle z tej okazji jest organizowane huczne przyjęcie gdzie będzie cała nasza rodzina i przyjaciele i znów kolejna próba matki by mnie z kimś swatać. Ubrałam się bardzo elegancko w białą suknię z lekkimi falbanami i o południu ruszyłam w stronę naszego rodzinnego domu, w ręce miałam mapę jak tam dojść. po godzinie stanęłam przed wielką bramą która od razu się uchyliła, weszłam do środka. Można było zauważyć biegającą służbę, maestrów z instrumentami i moje starsze siostry z sukniami do przymiarki. Czułam że nie pasuję do nich, od razu skierowałam się do gabinetu mojego ojca. Gdy lekko otwarłam drzwi i weszłam do środka, ujrzałam mężczyznę w średnim wieku który pali swoje ulubione cygaru i podpisuje jakiś dokument.
-Witaj ojcze.- powiedziałam i podeszłam do niego bliżej.
-Moja kochana Tisa, matka się ucieszy na twój widok.- wstał i przytulił się do mnie, mimo że posiadał długie kruczoczarne włosy jego siwy zarost drażnił mój policzek.
-Wiem o tym, jednak martwi mnie to że będzie mnie na siłę wrzucała w męskie towarzystwo.- mruknęłam cicho i nagle obaczyłam małego motylka który wleciał do środka. Słyszałam jedynie jak tata cicho się zaśmiał.
-Widać że się nie zmienisz..- podszedł do regału z książkami a ja w tym czasie bawiłam się z stworzonkiem.
-Mam coś dla ciebie, to stary zbiór legend pewnie ci się spodoba.- podszedł do mnie i podarował mi masywną księgę, schowałam ją do swej skórzanej torby.
-Dziękuję, ja pójdę do matki złożyć jej życzenia.- dałam mu buziaka w policzek. Gdy wyszłam zauważyłam że goście powoli się pojawiają, moja matka była w sali balowej ubrana w czerwoną suknię.
-Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin.- lekko się skłoniłam.
-Cieszę się moja droga że mnie odwiedziłaś, przyjęcie już się zaczyna bądź miła i pamiętaj jak powinna zachowywać się dama.- uśmiechnęła się i odeszła. Od razu zaczęła grać muzyka, siedziałam raczej na uboczu i czytałam książkę od taty. Czasami spoglądałam na tłum bawiących się gości, tańczące pary i dzieci które biegały po całej sali i się bawiły. Wiedziałam że mój spokój nie potrwa długo. Matka podeszła do mnie z pewnym jegomościem.
-Moja córka nie będzie podpierała ścian, zatańcz z wielmożny Hrabią.- schowałam książkę i lekko dygnęłam, mężczyzna od razu wziął mnie za talie i zabrał na parkiet. Od razu można było zauważyć że nie umiem tańczyć, co chwile deptałam po stopach mego partnera lub traciłam równowagę. gdy skończył się utwór rozejrzałam się po sali, wszyscy patrzyli na mnie i śmiali się. Mogłam się tego spodziewać.
-Przepraszam na mnie już czas..- ukłoniłam się lekko i wzięłam torbę. Wybiegłam z dworu mych rodziców i ruszyłam w stronę miasta, po paru chwilach zauważyłam że nie mam przy sobie mapy a nie mam zielonego pojęcia gdzie jestem. Mrok opanował całe miasto, na ulicach pojawiali się straszni ludzie. Spanikowałam i pobiegłam dalej potykając się o własne nogi. Po chwili wywróciłam się na rynku i podarłam delikatny materiał.
-Wiedziałam że to się tak skończy..- wzięłam kamień i rzuciłam go w stronę starej kamienicy. Na moje szczęście kamień odbił się o rynnę i trafił w okno posterunku straży. Spanikowałam, wstałam i wbiegłam w ciemną uliczkę, kątem oka widziała jak paru mężczyzn wybiega z mieczami w dłoniach. Aż zamarłam, nie chciałam sprawiać kłopotów. Nagle poczułam że ktoś chwyta mnie za ramię i ciągnie w głąb uliczki.

<Dinoteria którą postacią odpiszesz?>