- Co z Lady? - zapytał Mordimer zachodząc mu drogę.
- Kim?
- Daj spokój. Wiesz o kogo...
- Aaa denatka? No leży sobie. - odparł z uśmiechem demon, wymijając go. - Widziałeś gdzieś poduszki?!
- Denatka?! Coś ty zrobił!
- Poduszki. Skup się, choć raz.
- Asmistusie! - nie ustępował, tupiąc nogą.
Demon westchnął, siadając na podłodze obok kufra. Gładził delikatnie jego powierzchnię, niemal instynktownie.
- No żyje, żyje. - wstał szukając dalej poduszek. - Przynajmniej na razie. - dodał znacznie ciszej.
- Po co ci poduszki? Nie sypiasz.
- Mhm a widziałeś jakąś? Mam!- wydobył z szafy i z dumą zdobywcy ruszył ponownie do komnaty Heleny.
- Co Ty... - zaczął ponownie nekromanta.
Nie dokończył gdyż demon stanął z iście diabelskim uśmiechem.
- Drażnisz mnie. - rzucił w jego stronę jakiś przedmiot. Niepozorny i błyszczący. Chłopak nie zdołał się uchylić. Niby nic wielkiego. Niepozorna fiolka z błyszczącym płynem, rozbiła się u jego stóp. W jednej chwili owionęła go chmura dymu. Nie zdążył nawet pisnąć. Na miejscu Mordimera stał ładny wazonik.
- No widzisz? Mnie się nie denerwuje. - chwycił przedmiot, odstawiając na komodę.
Westchnął zadowolony, napawając się ciszą. Uchylił drzwi komnaty Heleny. Czuł mocny zapach świeżo zgaszonej świecy. Wszedł na paluszkach, idąc do łóżka. Ułożył poduszkę zaraz obok, na podłodze. Wyjątkowo cicho zajął w miarę wygodną pozycję. I tak nie miał zamiaru spać. Nigdy nie sypiał. Ale wsłuchiwanie się w oddech Heleny było całkiem przyjemne.
<Helenko? ;) Śniadanko? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz