Przycupnąwszy na schodach, obok mężczyzny, wsłuchiwałam się uważnie w
jego słowa. Nie chciałam, żeby cokolwiek mi umknęło. Śpiewałam?
Tańczyłam? Wyrywałam facetów? Hmm... nie mogłam zaprzeczyć, gdyż takie
rzeczy robiłam nawet na trzeźwo. Ale ciasta? Żeby bredzić coś o
ciastach, to naprawdę musiałabym być nieźle upita. Przecież
rzeczywistość była taka, że prędzej spaliłabym całą wioskę niż upiekła
coś jadalnego. Mogłam jeść - w porządku. Ale sama coś zrobić...
niekoniecznie. W dodatku As chyba coraz bardziej się rozkręcał. Mówił
prawdę, czy był tak dobrym aktorem? To pytanie wciąż krążyło mi po
głowie.
- Wieeesz... - zaczęłam, uśmiechając się nieznacznie. - O cieście możesz raczej zapomnieć.
- A to niby czemu?
Wyglądał na naprawdę oburzonego...
- To znaczy, przynajmniej o takim zrobionym przeze mnie. Raczej nie jestem tym typem dziewczyny. Od gotowania i pieczenia wolę... no cóż, nieco inne zajęcia. Jeśli chcesz, mogę ci co najwyżej załatwić jakieś od kogoś innego.
Oparłam podbródek na dłoni zwiniętej w pięść. Zastanawiałam się, o co mogłabym go zapytać, aby ewentualnie potwierdził rzekome wydarzenia z imprezy Lucyfera.
- Hmm... A powiedz mi... Skoro ze mną tańczyłeś i w ogóle... pamiętasz może czy mówiłam coś jeszcze? Albo czy doszło między mną a kimś do czegokolwiek? Niekoniecznie musi to być to, co pierwsze przychodzi ci do głowy... - zastrzegłam. - Ale to też. Wiesz, lepiej wiedzieć, czy mam się w najbliższym czasie spodziewać jakichś odwiedzin, kłótni, gróźb, zażaleń i tym podobnych.
<Asmodeuszu? :3>
- Wieeesz... - zaczęłam, uśmiechając się nieznacznie. - O cieście możesz raczej zapomnieć.
- A to niby czemu?
Wyglądał na naprawdę oburzonego...
- To znaczy, przynajmniej o takim zrobionym przeze mnie. Raczej nie jestem tym typem dziewczyny. Od gotowania i pieczenia wolę... no cóż, nieco inne zajęcia. Jeśli chcesz, mogę ci co najwyżej załatwić jakieś od kogoś innego.
Oparłam podbródek na dłoni zwiniętej w pięść. Zastanawiałam się, o co mogłabym go zapytać, aby ewentualnie potwierdził rzekome wydarzenia z imprezy Lucyfera.
- Hmm... A powiedz mi... Skoro ze mną tańczyłeś i w ogóle... pamiętasz może czy mówiłam coś jeszcze? Albo czy doszło między mną a kimś do czegokolwiek? Niekoniecznie musi to być to, co pierwsze przychodzi ci do głowy... - zastrzegłam. - Ale to też. Wiesz, lepiej wiedzieć, czy mam się w najbliższym czasie spodziewać jakichś odwiedzin, kłótni, gróźb, zażaleń i tym podobnych.
<Asmodeuszu? :3>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz