Przez otwarte drzwi do pomieszczenia wdreptał młody amstaf. Zjeżył się na widok skrzydlatej Jolki, warknął, szczeknął, warknął i uskoczył na bok spodziewając się ataku ze strony "kobiety".
Helena nie zwróciła na to większej uwagi. Mały stworek był dużo ciekawszym obiektem obserwacji. - Co to, goblin? - Kobieta przeszła przez cały pokój i przykucnęła obok dziwnego stworzenia. - Zimno ci maluchu?
- Nie jestem maly.
- Nie, wcale. Każdy normalny facet ma 50? Może niecałe 60 centymetrów. Wejdź do środka.
- A-ale...
- Mm? Coś mówiłeś? - Uch, i to spojrzenie typu "Wszystko słyszałam, jednak udaję że jestem głucha. Jak ty śmiesz mi odmawiać?". Niedoczekając się żadnej reakcji po prostu wepchnęła go do środka. Od tak, po prostu. - Mmm, łap - rzuciłam mu pierwsze co znalazła w tej brudnej ruderze. - Ogrzej się.
Amstaf zaszedł stwora od tyłu i ugryzł go w ucho. I tak stał. I stał. I stał puki nie poczuł tego okropnego smaku. Jedno jest pewne - psa pozbyli się do rana.
- Powiedz mi, jak się nazywasz?
Brak odpowiedzi. Helena westchnęła jak cierpiętnica. - Mówże!
- Kojo.
- Jak to jest być goblinem? - Pytanie pierwsze. - Czemu służysz tamtemu tam? - Pytanie drugie. I kolejne: Chciałbyś zrobić sobie kiedyś wakacje? Podoba ci się takie życie? Czemu taszczysz tamten kufer? Czemu zgadzasz się na takie traktowanie? Nie jesteś zirytowany?
I znów ton kobiety, która musi dostać odpowiedź. Innej opcji nie ma.
I właśnie takim oto sposobem, Jolka została zepchnięta na drugi tor. Teraz w centrum uwagi jest ten uroczy goblinek.
<Asmitusie?>
Helena nie zwróciła na to większej uwagi. Mały stworek był dużo ciekawszym obiektem obserwacji. - Co to, goblin? - Kobieta przeszła przez cały pokój i przykucnęła obok dziwnego stworzenia. - Zimno ci maluchu?
- Nie jestem maly.
- Nie, wcale. Każdy normalny facet ma 50? Może niecałe 60 centymetrów. Wejdź do środka.
- A-ale...
- Mm? Coś mówiłeś? - Uch, i to spojrzenie typu "Wszystko słyszałam, jednak udaję że jestem głucha. Jak ty śmiesz mi odmawiać?". Niedoczekając się żadnej reakcji po prostu wepchnęła go do środka. Od tak, po prostu. - Mmm, łap - rzuciłam mu pierwsze co znalazła w tej brudnej ruderze. - Ogrzej się.
Amstaf zaszedł stwora od tyłu i ugryzł go w ucho. I tak stał. I stał. I stał puki nie poczuł tego okropnego smaku. Jedno jest pewne - psa pozbyli się do rana.
- Powiedz mi, jak się nazywasz?
Brak odpowiedzi. Helena westchnęła jak cierpiętnica. - Mówże!
- Kojo.
- Jak to jest być goblinem? - Pytanie pierwsze. - Czemu służysz tamtemu tam? - Pytanie drugie. I kolejne: Chciałbyś zrobić sobie kiedyś wakacje? Podoba ci się takie życie? Czemu taszczysz tamten kufer? Czemu zgadzasz się na takie traktowanie? Nie jesteś zirytowany?
I znów ton kobiety, która musi dostać odpowiedź. Innej opcji nie ma.
I właśnie takim oto sposobem, Jolka została zepchnięta na drugi tor. Teraz w centrum uwagi jest ten uroczy goblinek.
<Asmitusie?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz