Było już bardzo późno. Mgła zaczęła powoli oblewać wszystkie polany w
okolicy. Ciemność potęgował brak księżyca. Był nów. Ale na jednej z
polan, wśród nieco podeptanych paproci paliło się ognisko. Obok na
kłodzie siedział mroczny elf i zmywał krwawe znaki z twarzy i rąk po
niedawnym rytuale.
- Zmykaj. - Powiedział do ropuchy zielonej patrzącej na niego z ciekawością. Nigdy nie czuł obrzydzenia do tych pożytecznych stworzonek. Ani do węży, nietoperzy itp...wyjątkiem od reguły były chyba tylko karaluchy. Pogłaskał zwierzątko po łebku.
- Zmykaj, to nie miejsce dla ciebie... - Znieruchomiał gdy usłyszał podejrzany szelest. Na wszelki wypadek sięgnął po swoją kuszę. Przyciągnął do siebie trochę magii przez co blask ogniska na chwilę nieco osłabł. Stworzył niewidzialną tarczę. Jego źrenice rozszeżyły się aby coś dojrzeć wśród gęstwiny, znowu szmer. Jeśli ktoś chciał go zaskoczyć to robił to robił to bardzo nieudolnie.
- To nie rozsądne włóczyć się samemu w lesie o tej porze. - Odpowiedziała mu cisza.- Chodź i usiądź obok mnie, jeśli się nie boisz. - Powiedział z pewnym siebie uśmiechem. Faktycznie niedługo potem z ciemności wyszła postać w kapturze. Lepiej dla niej, żeby nie miała złych zamiarów...
<Ktokolwiek?>
- Zmykaj. - Powiedział do ropuchy zielonej patrzącej na niego z ciekawością. Nigdy nie czuł obrzydzenia do tych pożytecznych stworzonek. Ani do węży, nietoperzy itp...wyjątkiem od reguły były chyba tylko karaluchy. Pogłaskał zwierzątko po łebku.
- Zmykaj, to nie miejsce dla ciebie... - Znieruchomiał gdy usłyszał podejrzany szelest. Na wszelki wypadek sięgnął po swoją kuszę. Przyciągnął do siebie trochę magii przez co blask ogniska na chwilę nieco osłabł. Stworzył niewidzialną tarczę. Jego źrenice rozszeżyły się aby coś dojrzeć wśród gęstwiny, znowu szmer. Jeśli ktoś chciał go zaskoczyć to robił to robił to bardzo nieudolnie.
- To nie rozsądne włóczyć się samemu w lesie o tej porze. - Odpowiedziała mu cisza.- Chodź i usiądź obok mnie, jeśli się nie boisz. - Powiedział z pewnym siebie uśmiechem. Faktycznie niedługo potem z ciemności wyszła postać w kapturze. Lepiej dla niej, żeby nie miała złych zamiarów...
<Ktokolwiek?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz