Nie miała pojęcia jak zareagować na tą dziwną scenę. Ratować Kojo, a może wywalić ich z domu? Nie, nie, nie może ich wywalić. Tego zabrania etykieta. To może... wypadało by chyba spytać się o co chodzi, jednak może skończyć się w bliżej nieokreślony sposób. Tak więc Helena nic nie widziała.
- Mówiłam, że już jej nie ma. Byłeś tak zamyślony, że nie słyszałeś? - mruknęła wstając z fotela. Typ naprawdę ją irytuje. A ona chciała go wcisnąć do swojego nowego romansidła! Chociaż... Chwileczkę, to całkiem niezły pomysł. "Ignorował mnie. Ja wciąż czekałam. Nie patrzył na mnie. Ja wciąż czekałam. Zostawił mnie. Ja wciąż kochałam..." słowa końcowe już mamy. Kto by pomyślał, że w gniewie wymyślanie powieści idzie tak łatwo?
"Czemu tak cierpi istota z sercem na dłoni? Niewolnica miłości nigdy nie wygra." Oh! Czyli wiadomo już, że skończy się to tragicznie. No tak,można się domyślić. To samo będzie jeżeli Pan Jolka nie opuści tego domu w czasie kilku najbliższych godzin. Zabójstwo (morderstwo). Ewentualnie samobójstwo którejś ze stron (Helena obawia się w dużym stopniu o Kojo). A właśnie, Kojo! Przecież go też trzeba jakoś wykorzystać. Może... Przystojny szlachcic zakochany po uszy w pięknej Lady, tytułowej niewolnicy pałającej uczuciem do ignoranta zamkniętego na miłość. Lady uratowała życie młodemu paniczowi gdy tego na brzeg wyrzucił okrutny bóg morza. Nazywać się będzie... (jak przerobić Kojo?) Koszo. Koszan. Kresz. Mmm... Kosesz. Tak, tak, to jest dobre. Trzeba tylko pomyśleć nad reakcją ignoranta. I jego imieniem! Ale to nie teraz. Ten mały szczegół zostawi na później. Może w nocy usiądzie przy lampce i zacznie w końcu pisać? Jeszcze się zastanowi.
- A właśnie! Janie - zawołała idąc w stronę okna. - Janie! Chodź tutaj.
Stary lokaj przytruchtał tak szybko jak tylko się dało. - Tak pani?
- Przygotuj dwie sypialnie. Z dala ode mnie. Obserwowane.
- Tak pani. Coś jeszcze?
- Każ przynieść nową świecę do mojej sypialni. Zamierzam dziś pisać.
- To wspaniale Pani. Czy mogę odejść?
- Oczywiście.
Helena odwróciła się na pięcie do swoich nowych gości. - Coś mi mówi, że szybko się was... ciebie nie pozbędę. Mam nadzieję, że jesteś zmęczony. Nie mam najmniejszej ochoty zabawiać się rozmową.
<Asmitus ty ignorancie? xD>
- Mówiłam, że już jej nie ma. Byłeś tak zamyślony, że nie słyszałeś? - mruknęła wstając z fotela. Typ naprawdę ją irytuje. A ona chciała go wcisnąć do swojego nowego romansidła! Chociaż... Chwileczkę, to całkiem niezły pomysł. "Ignorował mnie. Ja wciąż czekałam. Nie patrzył na mnie. Ja wciąż czekałam. Zostawił mnie. Ja wciąż kochałam..." słowa końcowe już mamy. Kto by pomyślał, że w gniewie wymyślanie powieści idzie tak łatwo?
"Czemu tak cierpi istota z sercem na dłoni? Niewolnica miłości nigdy nie wygra." Oh! Czyli wiadomo już, że skończy się to tragicznie. No tak,można się domyślić. To samo będzie jeżeli Pan Jolka nie opuści tego domu w czasie kilku najbliższych godzin. Zabójstwo (morderstwo). Ewentualnie samobójstwo którejś ze stron (Helena obawia się w dużym stopniu o Kojo). A właśnie, Kojo! Przecież go też trzeba jakoś wykorzystać. Może... Przystojny szlachcic zakochany po uszy w pięknej Lady, tytułowej niewolnicy pałającej uczuciem do ignoranta zamkniętego na miłość. Lady uratowała życie młodemu paniczowi gdy tego na brzeg wyrzucił okrutny bóg morza. Nazywać się będzie... (jak przerobić Kojo?) Koszo. Koszan. Kresz. Mmm... Kosesz. Tak, tak, to jest dobre. Trzeba tylko pomyśleć nad reakcją ignoranta. I jego imieniem! Ale to nie teraz. Ten mały szczegół zostawi na później. Może w nocy usiądzie przy lampce i zacznie w końcu pisać? Jeszcze się zastanowi.
- A właśnie! Janie - zawołała idąc w stronę okna. - Janie! Chodź tutaj.
Stary lokaj przytruchtał tak szybko jak tylko się dało. - Tak pani?
- Przygotuj dwie sypialnie. Z dala ode mnie. Obserwowane.
- Tak pani. Coś jeszcze?
- Każ przynieść nową świecę do mojej sypialni. Zamierzam dziś pisać.
- To wspaniale Pani. Czy mogę odejść?
- Oczywiście.
Helena odwróciła się na pięcie do swoich nowych gości. - Coś mi mówi, że szybko się was... ciebie nie pozbędę. Mam nadzieję, że jesteś zmęczony. Nie mam najmniejszej ochoty zabawiać się rozmową.
<Asmitus ty ignorancie? xD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz