Layout by Raion

środa, 17 czerwca 2015

Od Heleny - Cd. Asmistusa

- Co on tam bełkotał? - spytał Ravanhael przyglądając się młodemu nekromacie. - Fochnął się czy zazdrosny? No jestem prywatną tarczą, prawda Helcia?
- Tarcza nie gada. Nie grymasi. Nie chce podwyżki. Nie bierze wolnego.
Mag uśmiechnął się pod nosem. - Nie wiem czemu ja zawsze trafiam na tak arogancie, zarozumiałe, pewne siebie, nonszalanckie, wybredne, wybuchowe, niebezpieczne, humorzaste, wredne, ironiczne, władcze kobiety. Ale i tak jesteś dla mnie jak córeczka - zarechotał bawiąc się jej policzkiem. Uszczypnął ją w nos i ruszył za Asmistusem w stronę rezydencji. - A młody idzie?
- Idzie - mruknęła Helena ciągnąc się za nimi niczym upiór. - Jedyna normalna osoba tu. Chociaż groziła mi zniszczeniem domu przez zombi... ale i tak normalniejsza od was.
- Narzeka i narzeka - mruknął Ravanhael wyrównując krok z nowym kolegą. Helena odniosła niebezpieczne wrażenie, że ci dwa jakoś tak szybko "złapali nić porozumienia". - Przecież ten salon nie wygląda aż tak źle - stwierdził wchodząc przez dziurę w ścianie.
Panna Wetherban załamana padła na kolana przed domem. Położyła się ignorując powiększające się plamy na sukni. Straciła resztki nadziei, że coś ją uratuje.
- Jednak - zaczął mag. Jest nadzieja! - chyba nie mogę tak tego zostawić. Za coś mi tu płacą. - Spojrzał na Asmistusa z tym swoim ironicznym uśmieszkiem. - Zrobisz coś, żeby nie śmierdziało tu... mokrym psem? To chyba najlepsze określenie. Ogarniesz ją - wskazał na szefową. - I uznam że tego nie pamiętam. Później będziemy mogli napić się herbaty lub czegoś mocniejszego.Teraz idę się rozpakować.
- Ja z wami nie piję - burknęła Helena leżąc jak dziecko na tej trawie. Rozwaliła się i patrzyła na chmurki.
- Młody z nami wypije.
- Chcesz go zdemoralizować? Z tobą się nie pije Ravanhaelu.
- Ze mną po prostu żyje się w zgodzie złociutka. - Z tymi słowami ruszył do opustoszałego północnego skrzydła, w którym to rezyduje.

<Noo, ciężko będzie. Asmistusie?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz