Layout by Raion

środa, 10 czerwca 2015

Od Asmistusa - Cd. Heleny

Asmistus ruszył za dziewczyną, a goblin w końcu zgodził z przegraną. Podreptał mamrocząc pod ociekającym nosem. Ciągnął za sobą wielki kufer i masował obolałe plecy. Chlipał cichutko nad swoim losem.
Demon natomiast, bez słowa zlustrował gospodę. Idealna na jego plany. Nikt nie zapłacze za takimi osobami. Dwóch typków spod ciemnej gwiazdy pod ścianą. Cudnie. Trzech innych, tak podpitych, że nic nie kojarzyli. Jeszcze lepiej.
Z rozmyśleń wyrwał go Kojo, ustawiając skrzynię z niesamowitym hukiem który obudziłby umarłego. Ale nie tamtych trzech.
- Pies, a teraz to?! - pisnął barman.
Demon spojrzał na niego z dziwnym milczeniem. Miał całkiem dobry humor, więc dopiero potem się pobawi. Musiał powstrzymać bestię zamkniętą głęboko we wnętrzu własnego serca.
- To Kojo. I nie je za wiele. Zadowoli się twoją żoną. Albo córką. - rozejrzał się wokół, jakby szukając wspomnianych a oberżysta zniknął dziwnie szybko na zapleczu.
Asmistus tymczasem, poprawiając zakrywający skrzydła płaszcz, ruszył do ich gniazdka na noc. Dawno nie wykorzystywał takich akcji i nieco tęsknił. Gdy nieznajoma zniknęła w łazience zabezpieczył okno i drzwi tak, by nikt nie był w stanie uciec ani tym bardziej wejść. Otworzył okno wpuszczając świeże powietrze i kropelki deszczu. Zaduch był bowiem wprost nieznośny. Gdy jednak obejrzał się i dostrzegł Helenę w samej halce, nagły uśmieszek zagościł na ustach.
Nie czekając dłużej zdjął płaszcz, odrzucając na oparcie krzesła. Rozprostował wielkie, czarne skrzydła i usiadł na łóżku obok dziewczyny.
- A no widzisz kochaniutka, szukam pewnego maga wiesz? - pokiwał głową jakby chcąc sobie przypomnieć. - Chcę by łachudra odczarował to co zrobił. - wskazał na siebie, potem rozprostował skrzydła. - Wiesz jak to paskudztwo trudno doczyścić?! Normalnie koszmar. - machnął ręką. - A ty? Co tu robisz?

<Helena?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz