Layout by Raion

niedziela, 14 czerwca 2015

Od Mordimera - Cd. Heleny

Asmistus uśmiechnął się jak tylko demon potrafi. Zmierzył dziewczynę uważnym spojrzeniem, podziwiając zarówno wygląd władczyni jak i ton głosu. Nim ktokolwiek zdołał zareagować, w dłoni pojawiło się czarne ostrze.
- Mogę zrobić cokolwiek. - mlasnął zadowolony.
Mordimer zasłonił się talizmanem.
- Nawet o tym nie myśl.
- To instynkt chłopcze. Zawsze mi przeszkadzałeś. To było dość... irytujące.
Medyk spojrzał nieco zaniepokojony w stronę Heleny.
- Na prawdę chcesz byśmy zdemolowali dom? Wiesz... - udał pewność siebie. Jednocześnie drugą dłoń zanurzył w kieszeni płaszcza, zaciskając kurczowo palce na woreczku pełnym dziwnych ziół i kości sług. Miał zamiar zaraz zrobić małe piekiełko. Szkoda tylko podłogi. W sumie całkiem niezły wystrój. Wszystko będzie zniszczone. Przyjrzał się uważnie kobiecie. - Posłuchaj Pani. Na jedno moje skinienie w ogródku zaroi się od nieumarłych. Wybiją dziury w podłodze byle tylko odpowiedzieć na wezwanie. Ruszą do ataku a zapewniam, że ten demon. - wskazał Asmistusa. - Nie należy do subtelnych. Już zniszczył obraz... pomyśl co zrobi w obronie?
Przestąpił z nogi na nogę by rozluźnić skołatane nerwy. Mięśnie mu zdrętwiały. Wyczuwał zaniepokojenie dusz. Tylko czekały by powstać i rozerwać na strzępy wszystko wokół. Urodzona destrukcja.
- Pani. - kontynuował. - Nie zabiłem strażników. Nie jestem tu w tym celu. Chcę tylko pomóc.


<Heleno?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz