Layout by Raion

niedziela, 14 czerwca 2015

Od Perdity do Agaresa

Perdita dziarsko maszerowała wzdłuż klifu, wesoło wyklinając sobie na cały świat.
- Niech szlag trafi ten powóz! - postać podskoczyła wesoło - I woźnice! Co się będe ograniczać? Konie też. - tymi słowami dziewczyna zakończyła całą litanie.
Cisza trwała jednak zaledwie chwile.
Perdita, niepewnie przystanęła na rozwidleniu dróg. Zaklnęła cicho, po czym wykrzyknęła:
- Bagaż!
Coś poruszyło się w pobliskich krzakach.
- Bagaż! - syknęła, rozdrażniona - Gdzie ty się szlajasz?
Zza pobliskiego drzewa wyłonił się kufer. Stworzonko ufnie podeszło do dziewczyny.
- Otwieraj.
Stworek zaareagował bardzo szybko. Ustawił się do dziewczyny bokiem, ukucnął na nagach i otworzył wieko. Otwierany suwak zaskrzypiał cicho.
Dziewczyna bez wachania, wepchnęła ręke we wnętrze potwora. Gdy ją wyjęła, spoczywała w niej mapa. Perdita zajęła się uważnym jej studiowaniem. Zmęczona wędrówką, przycupnęła na Bagażu, który to właśnie zamknął wieko i już zamierzał odmaszerować, gdy przygniótł go do ziemi ciężar dziewczyny. Kufer bezradnie przebierał nóżkami.
- Spokój.
Bagaż posłusznie przestał się wiercić.
- Pomyślmy... - dziewczyna zaczęła mówić sama do siebie - Obecnie znajdujemy się gdzieś tutaj.
Jej palec postukał w miejsce, o którym myślała.
- Tylko, że wedle tej mapy powinien tu być gęsty las.
Perdita niepewnie rozejrzała się po okolicy. Po jej lewej rozciągały się zdziczałe pola uprawne. Natomiast, po prawej znajdował się osamotniony klif, co i róż nękany falami nieznanego jej z nazwy oceanu.
Dziewczyna błyskawicznie wstała. Nagle oswobodzony Bagaż, wstał, potknął się o pobliski kamień i ponownie upadł.
- Bagaż! Rusz się.
Mówiąc to Perdita ruszyła z nową energią.
Stworek cicho ruszył za nią.
Bagaż służył jej wiernie. Zrobiony z drewna myślącej gruszy, miał na tyle intelektu by nie oddalać się zbytnio od swojej właścicielki. Potulnie drepał za jej postacią na swoich niezliczonych, małych, nóżkach.
Bagaż gdy się porusza ignoruje wszystko co spotka na drodze. Po prostu przechodzi przez to bądź po tym. Jest on także w stanie bronić swojej właścicielki, przy czym wykazuje się zdumiewającą taktyką połykania i tratowania (bądź tratowania i połykania). przeciwników, wykazuje przy tym także niesamowity instynkt samozachowawczy.
Kufer ten, mający głównie na celu transport świeżej bielizny, jest bardzo przydatny. W razie potrzeby można z niego wyciągnąć wszystko, co kiedykolwiek się do niego włożyło.
Gdy Perdita minęła kolejny zakręt drogi nagle coś do niej dotarło. Stanęła jak wryta, po czym zaczęła się cofać w kierunku, z którego przyszła. Ponownie zobaczyła to samo rozwidlenie. Jednak tym razem nie wybrała żadnej z odstręczających dróżek.
Ruszyła prosto w stronę klifu, do siedzącej tam postaci.
Na miejsce dotarła mocno zasapana.
- Przepraszam - zaczęła - Którędy dojde do pobliskiego miasteczka? - wycharczała.
Bagaż niepewnie zmierzył wzrokiem rozmówcę swojej właścicielki. Choć kufer nie posiadał oczu, idealnie potrafił się w kogoś wpatrywać. Osoba ta zazwyczaj czuła jego intencje. Kto wie jak? Może po jego sposobie szczerzenia kłów. Bagaż, wyposarzony był w ostre jak brzytwa zęby sterczące wokół wieka. Które to teraz bezwstydnie wyszczerzał.
Dziewczyna z rozmachem usiadła na kufrze, nie chcąc by ten sprawiał kłopoty.

< Agares? czarna89 - robie to tylko w związku z "sprawą trzecią". I jasno mówię, mój kufer jest agresywny, a ja chce wyjść z tego spotkania cało, bez zmienionego DNA. XD>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz