Przez krótką chwilę napawał się przyjemnym dla oka widokiem zgrabnych
ramion. Niestety musiał obejść się smakiem. Nie chciał bowiem tym razem
stosować sztuczki z ukrytymi lustrami. Był zwyczajnie leniwy. Bez
większego zainteresowania popatrywał na nią, popijając herbatę. Uniósł
nieco brwi na prośbę nieszczęsnej. Wstał, zbierając mokre rzeczy.
Podszedł do ukrytego w mroku kominka. Gdy dzieliły go dwa kroki,
rozbłysnął mocnym płomieniem, oświetlając znaczną część pokoju. Ponownie
cienie pierzchły. Co uważniejsi mogli dostrzec ślady pazurów
prowadzących pod szafę, a nieco wcześniej paskudny dźwięk darcia o
drewno.
Demon przysunął bliżej krzesło i rozwiesił rzeczy. Obejrzał z lekkim uśmiechem halkę.
- Czyli zgubiłaś mój prezent? Czuję się zawiedziony. - powiedział z udawanym żalem. - Jak mniemam to było bardzo ważne? - wzruszył ramionami, wracając na miejsce. - Nie denerwuj się gołąbku. Czymkolwiek było, znajdzie się prędzej czy później.
Upił łyczek herbaty delektując się smakiem.
- Usiądź i pobądź chwilę ze starym demonem. Tak dawno nie odwiedził mnie nikt... - przekrzywił głowę by dobrać odpowiednie słowo. - ...żywy.
Goblin usiadł tymczasem pod ścianą i spoglądał zaciekawiony na dziewczynę.
- Miszczu? Ale możemy ją zatrzymać? - zapytał z całkowitą niewinnością małego dziecka.
- Nie. - ponownie spojrzał na Lavender z dziwnym błyskiem w fioletowych oczach. - Jak wyglądał ten zagubiony prezent? Świstek papieru? Chyba wiem gdzie możesz go znaleźć. - złączył palce w piramidkę przed twarzą. - Bo widzisz gołąbku. W tym pokoju mieszkają pewne stworzenia.
Przerwał mu cichy jęk goblina, rozglądającego się w popłochu.
- Sztraszne. - wybąkał.
- No jak kto woli. Zapewne one zabrały świstek i zaniosły do piwnic.
<Lavender?>
Demon przysunął bliżej krzesło i rozwiesił rzeczy. Obejrzał z lekkim uśmiechem halkę.
- Czyli zgubiłaś mój prezent? Czuję się zawiedziony. - powiedział z udawanym żalem. - Jak mniemam to było bardzo ważne? - wzruszył ramionami, wracając na miejsce. - Nie denerwuj się gołąbku. Czymkolwiek było, znajdzie się prędzej czy później.
Upił łyczek herbaty delektując się smakiem.
- Usiądź i pobądź chwilę ze starym demonem. Tak dawno nie odwiedził mnie nikt... - przekrzywił głowę by dobrać odpowiednie słowo. - ...żywy.
Goblin usiadł tymczasem pod ścianą i spoglądał zaciekawiony na dziewczynę.
- Miszczu? Ale możemy ją zatrzymać? - zapytał z całkowitą niewinnością małego dziecka.
- Nie. - ponownie spojrzał na Lavender z dziwnym błyskiem w fioletowych oczach. - Jak wyglądał ten zagubiony prezent? Świstek papieru? Chyba wiem gdzie możesz go znaleźć. - złączył palce w piramidkę przed twarzą. - Bo widzisz gołąbku. W tym pokoju mieszkają pewne stworzenia.
Przerwał mu cichy jęk goblina, rozglądającego się w popłochu.
- Sztraszne. - wybąkał.
- No jak kto woli. Zapewne one zabrały świstek i zaniosły do piwnic.
<Lavender?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz