Agares zmierzył ją lodowatym spojrzeniem (każda moja postać musi mieć lodowate spojrzenie). No tak, jeszcze tego brakowało. Zero powagi w tym paskudnym świecie, kompletna czarna dziura. Ech Agaresie, weź głęboki wdech i niczego nie komentuj. To nigdy nie wychodzi ci na dobre.
- Nymeria Kaiope Namari - powiedział powoli nie spuszczając z niej oka. - Północna granica została zainfekowana. Czy zechcesz się tam ze mną udać?
- Tak! Znaczy się... Oczywiście szefie.
- Kebos, prowadzisz.
- Ajaj - zahuczał i zagrzmiał ten potwór perfidny! - Którędy?
- Ścieżka B. Zahaczymy o informatora.
Ruszyli ścieżką w stonę gór. Krokodyl na przodzie, tuż obok niego szefu (niewiele niższy od swojego stworka) i na końcu Nymeria. Wszystko w jak największej ciszy.
- Daleko jeszcze? - spytała ich szalona towarzyszka.
- Daleko.
... (30 minut później)
- Daleko jeszcze?
- Tak.
... (1h później)
- Daleko jeszcze?
- Yhm.
...(2h potwornej ciszy)
- Da~
- Jeżeli jeszcze raz spytasz czy daleko, każę Kebosowy wyrwać ci język. Dobrze? - Agares wykrzywił usta w coś co modło uchodzić za uśmiech.
- Szefie... - zaczął krokodylek.
- Ym?
- Ja chyba widzę stado harpii nadziewiątej.
- O! Wspaniała okazja. Nymeria pokaże jak sprawdza się w walce. To twoja szansa, nie zmarnuj jej.
<Wykaż się dziewczyno!>
- Nymeria Kaiope Namari - powiedział powoli nie spuszczając z niej oka. - Północna granica została zainfekowana. Czy zechcesz się tam ze mną udać?
- Tak! Znaczy się... Oczywiście szefie.
- Kebos, prowadzisz.
- Ajaj - zahuczał i zagrzmiał ten potwór perfidny! - Którędy?
- Ścieżka B. Zahaczymy o informatora.
Ruszyli ścieżką w stonę gór. Krokodyl na przodzie, tuż obok niego szefu (niewiele niższy od swojego stworka) i na końcu Nymeria. Wszystko w jak największej ciszy.
- Daleko jeszcze? - spytała ich szalona towarzyszka.
- Daleko.
... (30 minut później)
- Daleko jeszcze?
- Tak.
... (1h później)
- Daleko jeszcze?
- Yhm.
...(2h potwornej ciszy)
- Da~
- Jeżeli jeszcze raz spytasz czy daleko, każę Kebosowy wyrwać ci język. Dobrze? - Agares wykrzywił usta w coś co modło uchodzić za uśmiech.
- Szefie... - zaczął krokodylek.
- Ym?
- Ja chyba widzę stado harpii nadziewiątej.
- O! Wspaniała okazja. Nymeria pokaże jak sprawdza się w walce. To twoja szansa, nie zmarnuj jej.
<Wykaż się dziewczyno!>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz