Layout by Raion

wtorek, 16 czerwca 2015

Od Perdity - Cd. Agares

- Nie znam ciekawych histori. - zaczęła Perdita - Ale za to bardzo spieszy mi się do miasteczka.
Kobieta omiotła wzrokiem pobliską okolice. Wydawała się obumarła. Nie licząc niej samej, tego dziwnego typa i Bagażu nie było tu nikogo.
Na czole dziewczyny pojawiła się mała zmarszczka gdy ta usilnie nad czymś myślała. W rzeczy samej nie było tu nikogo. Stało tu pare domków z drewna, stodół z drewna, stajni z drewna, kurników z drewna, była tu nawet karczna w całości wykonana z DREWNA. Odpowiedź była oczywista.
Perdita aż oblała się rumieńcem gdy pomyślała o własnej głupocie. Mapa, którą to ostatnio uznała za nieprzydatną wcale się nie myliła. Tutaj był kiedyś gęsty las, jednak został on wycięty. Najwidoczniej wcześniej istniało wielkie zapotrzebowanie na drewno. Nawet ta mieścina, w całości z niego wykonana, nie mogła zużyć takich jego ilości. A to znaczy, że w pobliżu znajduje się wielka metropolia lub trakt kupiecki, którędy przewożonoby takie ilości surowców.
Dziewczyna omiotła wzrokiem swojego rozmówce. Nie wyglądał on na posiadacza skrzydeł. Był zbyt czysty jak na długą wyprawe, nikt mu nie towarzyszył, nie miał nawet walizy, skąd mógłby wziąźć czyste ubrania. W pobliżu nie stał wóz, który by mógł go przewozić.
Więc miasto, do którego tak uparcie dążyła było blisko. Tylko przydałoby się sprawdzić na mapie jak trzeba iść.
Perdita, uważnie obserwowana przez jedyną człekokształtną istote na tym klifie, pospiesznymi ruchami podeszła do Bagażu. Ten widząc jej mine, bez oporów otworzył wieko. Chwilę później dziewczyna patrzyła na mapę z dziwną mieszaniną uczuć. Nie chciało jej się wierzyć, że to ta okolica. Jednak gdy przyjżała się uważniej konturą na mapie, rozpoznawała niektóre charakterystyczne punkty.
Teraz, wiedząc którędy musi iść, Perdita miała tylko jeden mały problem. Ten problem przyglądał się jej, oddalony o trzy kroki.
Asaur, jak wywnioskowała dziewczyna na pewno był niebezpieczny.
- W sumie znam jedną ciekawą historie... . Chcesz posłuchać?
Mówiąc to, ponownie sięgnęła do kufra. Tym razem wyciągając napar na bazie perfum. Spryskała się nim i ponownie odłożyła do Bagażu.
- Chce. - stwierdził krótko.
- Słyszałeś opowieść o gwiazdach, Słońcu i Księżycu? - Perdita zrozumiała zdanie "Jak już opowiesz mi wszystkie ciekawe historie jakie znasz..." dość dosłownie.
- Nie, nie znam.
Asaur nawet nie powiedział czy oczekiwał tego typu histori. Rozsiadł się tylko wygodnie i wbijał wzrok w dziewczyne. A ta zaczęła opowiadać:
- Już na początku świata istniał alkoholizm. ON stworzył go tóż po narodzinach naszego świata.
Z jednej ze swoich przepastnych kieszeni dziewczyna wyciągnęła pustą buteleczke po perfumach, którą to powolnymi ruchami napełniała piaskiem.
- Był zbyt zdesperowany by uciec od tego co sam wymyślił - Pedita kontynuowała - jego dzieła są niedoskonałe, tak jak ON sam był. Alkohol pomagał pogodzić mu się z porażką.
Dziewczyna poruszyła buteleczką trzymaną w dłoni niczym kieliszkiem.
- ON umierał.
Perdita spojrzała w oczy asaura.
- A jego zapomnienie się kończyło.
Mówiąc to, dziewczyna przechyliła buteleczke, pozwalając by piasek wysypywał się z niej cieniutkim strumyczkiem.
- Pewnego dnia gdy została mu tylko połowa buteleczki.
Perdita uniosła naczynie na wysokość ich złączonych spojrzeń. Przeniosła nań wzrok.
- Wtedy dotarła do NIEGO gorycz porażki. Był wsciekły, i to bardzo. W desperacji chciał zniszczyć to, co stworzył. Sprowadził potop. Jednak to nic nie dało, storzenia pragnęły żyć, a obdarzone wolną wolą potrafiły współpracować.
- A alkohol się kończył.
Teraz, w buteleczce zostały dwa milimetry piasku, nim Perdita ponownie powstrzymała jego wysypywanie się.
- Do dwóch wiecznościach, gdy ludzie wypełzli z jaskiń, ON się poddał. Zabił się, a bardziej pozwolił na to by upływający czas na niego wpłynął i zabrał go z tego planu. Umierając wypuścił z ręki swoje zapomnienie.
Mówiąc to, Perdita upuściła buteleczke z cieniusieńkiego szkła na pobliski kamień.
- Butelka z ambrozją rozkruszyła się, złoty, szlachetny alkohol zmienił się w kałuże. Ze ścianek naczynia został tylko pył, a denko pozostało nietknięte.
Dziewczyna nakierowała spojrzenie asaura na wcześniej trzymaną przez nią buteleczke, teraz rozkruszoną. Wyglądała ona tak jak w opowieści.
- Ludzie w swej naiwności nadali im nazwy. Słońce - ambrozja, Księżyc - denko, gwiazdy - ścianki butelki, a wszystko to uznali za piękne, nie zauważając, że jest to tylko nieszczęście.
Po skończonej opowieści, Perdita powoli wstała i ruszyła w strone drogi. Wiedząc, że napar usypiający nie zadziałał mogła mieć tylko nadzieje, że historia do tego stopnia rozśmieszy lub zaintryguje tego mężczyzne, iż ten da jej odejść.
Z duszą na ramieniu przeszła może z trzy kroki, a wtedy wszystko się wyjaśniło.

< Agares? Dasz mi odejść? czarna - to, że on ma umiarkowanie dobry humor wcale nie znaczy, iż nic mi się nie stanie XD. Dlatego staram się zwiać. >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz