Layout by Raion

czwartek, 18 czerwca 2015

Od Mordimera - Cd. Elizabeth

Mordimer skradał się niczym kot wzdłuż budynku. Noc była jego sprzymierzeńcem. Idealnie kryła wszelkie ruchy i wiele niedociągnięć. Co innego odgłosy. Nieszczęśnik nie znał się za bardzo na skradaniu i co chwila wpadał w coś hałaśliwego. Tylko szczęśliwemu zrządzeniu losu zawdzięczał nieodkrycie. Śledził pewnego wielkiego jegomościa. Zapewne złodzieja, który nieco wcześniej miał czelność obrabować jego pokój.
Nekromanta zacisnął zęby w grymasie.
- Jeszcze mnie popamięta.
Gdy spostrzegł, że nieznajomy zwinnie znika w oknie, podkradł się bliżej. Zajrzał niepewnie do mrocznego, ale ładnego pokoju. W dłoni ściskał woreczek z alchemiczną mieszanką którą miał zamiar obezwładnić ofiarę. A potem... na twarz wyszedł straszliwy uśmiech.
Zwinnie niczym kulawy kot wszedł do pokoju. Potknął się o stolik, upadł jak długi, klnąc w niebo głosy. W porę wykonał unik widząc zarys złodzieja. Wielki nieznajomy przypominał raczej górę z dłońmi jak kamienie. Jeden trzask po głowie i żegnaj Mordimerze. Nie mógł dać się bardziej zaskoczyć, dla własnego dobra.
Złodziej ruszył niczym pociąg, chcąc jak najszybciej pozbyć się przeszkody. W dłoni błysnęło ostrze. Ciął szybko, klnąc cicho pod nosem.
- I po co mnie śledziłeś głupcze. - wyszeptał.
Nekromanta zbierając się w sobie kopnął przeciwnika który jakimś cudem potknął się o krzesło. Rozległ się nieprzyjemny dźwięk tłuczonej szyby gdy sztylet poleciał w nieodpowiednim kierunku. Mordimer  siebie rzucił mu w twarz woreczkiem. W tym jednym był dobry. Dość dziwna broń odbiła się od bulwiastego nosa rozpryskując pył. Drab padł z zaledwie jednym jękiem na ustach.
- No w końcu. - sapnął siadając pod ścianą.
Miał nadzieję, że go nie zabił. Musiał przeżyć jeszcze trochę. Dopiero teraz spostrzegł drobną osóbkę w ręczniku. Chciał coś powiedzieć, ale najwyraźniej go nie spostrzegła. Przyglądał się jak kuca i dotyka draba, szepcząc coś mogącego uchodzić za groźbę.
- Szyba to nic, nie wiadomo co chciał zrobić w rzeczywistości. - powiedział uśmiechając się niepewnie. - A przy okazji... ładny ręcznik.

<Elizabeth? ;) >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz