Layout by Raion

czwartek, 11 czerwca 2015

Od Heleny - Cd. Asmitusa

Helena milczała przez  chwilę mrużąc oczy. Prowadziła wewnętrzny monolog: Droga ja, przywalić mu czy nie przywalić? Skrzyczeć go czy nie skrzyczeć? Wywalić czy pozwolić zostać?
Dość szybko zdecydowała - przywalić, skrzyczeń i wywalić na deszcz. Ale najpierw zje to do końca.
- Czemu miałbyś tracić przytomność? - spytała patrząc na niego spode łba. - To moje popisowe danie. Mięso cielęce w sosie pieczarkowym z dodatkiem pomidora i jagód. Nie lubię jagód, jednak tego wymaga przepis mojej babki.
- Popisowe powiadasz... - mruknął patrząc na tą kupkę węgielków na talerzu.
- Owszem, popisowe. Nic innego nie wychodzi mi tak dobrze - powiedziała z nutką dumy w głosie. - Janie, przynieś koc i coś do jedzenia dla Kojo.
- Koko?
- Nie Janie, Kojo. Goblina.
- Oczywiście pani, już się robi.
Kojo dostał stek wołowy w stanie dużo lepszym niż to coś na talerzu jego pana. Helena spojrzała na niego przepraszająco. - Wybacz mi Kojo, niestety mojej pieczeni już nie ma. Nie gotuję za często, a jeżeli już, to tylko dla siebie. Nie sądziłam, że będę miała gości... No ale nie musisz się martwić! Specjalnie dla ciebie zrobię nową porcję mojego idealnego dania. Dostaniesz je jako wyprawkę do domu. Mam nadzieję, że nie obrazisz się na mnie? A ty co się tak gapisz Jolka? Jedz. Janie, powiedz mu że się nie zatruje.
Jan z wielkim trudem ukrył kwaśny uśmiech. - Nie pani, nie zatruje się. Jedynie dostanie rozwolnienia.
- Czyli zdrowe przeczyszczenie. Moje dania mają też zastosowania lecznicze! Tak więc droga Jolu, jedz. Nie wypuszczę cię puki na talerzu nie będzie pustek.

<Asmitus?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz