Tisa po chwili zauważyła mężczyznę, naburmuszyła się słysząc jego słowa.
Nikt jej nigdy nie odmawiał, była zawsze rozpieszczana a gdy czegoś
chciała musiała to mieć.
-Nikt nie pyta cię o zdanie, ty...- prychnęła, i spojrzała z pogardą na mężczyznę. I znów jej wzrok powędrował na goblina, dla niej to nie był niewolnik! To żyła złota.
-Jestem Cacerdotisa des Longoria jednak możesz się zwracać do mnie Tisa.- uśmiechnęła się pogodnie do istoty.
-Oczywiście możemy jako dobić targu, wiem że nic za darmo.. Jednak bardzo mi zależy na twojej ślinie jestem w fazie doświadczeń a niestety w sklepach nigdy nie ma tego czego chce.- naburmuszyła się na samą myśl o sprzedawcach którzy śmieją się z niej.
-Raz próbowałam zastąpić ślinę goblina, sproszkowanymi skrzydłami konika jaskroiskrzącego, jednak okazało się że środek uboczny to był nagły wzrost hormonów i popędu seksualnego... mój pies zginął w rozkoszy...- powiedziała smutno.
-Jest jeszcze jeden zamiennik włos demona, jednak.. nie znam żadnego a na targu tego nie znajdę..- musiała jakoś zdobyć próbkę... Nagle dostrzegła jak motyl lata sobie w okół mężczyzny. Zachwyciła się tym widokiem i na chwilę rozmarzyła.
-Piękna Paź..- szepnęła jednak po chwili pokręciła głową by się skupić. Sługa mężczyzny czuł się lekko zagubiony, wiedziała że musi się zwrócić do jegomościa. Nigdy nie umiała rozmawiać z płcią przeciwną, zazwyczaj ich unikała a tutaj taka otwarta konfrontacja.
-Proszę mi wybaczyć wielmożny Panie..- powiedziała grzecznie i lekko się skłoniła.
-Jednak czybyśmy mogli ubić targu, dysponuję majątkiem, księgozbiorami których nie spotka się w bibliotece i innymi okazami..- spojrzała na niego z nadzieją, jednak wiedziała że może źle się to skończyć. Powoli zaczęło grzmieć, było czuć zapach zbliżającego się deszczu.
<Asmistus? ^^>
-Nikt nie pyta cię o zdanie, ty...- prychnęła, i spojrzała z pogardą na mężczyznę. I znów jej wzrok powędrował na goblina, dla niej to nie był niewolnik! To żyła złota.
-Jestem Cacerdotisa des Longoria jednak możesz się zwracać do mnie Tisa.- uśmiechnęła się pogodnie do istoty.
-Oczywiście możemy jako dobić targu, wiem że nic za darmo.. Jednak bardzo mi zależy na twojej ślinie jestem w fazie doświadczeń a niestety w sklepach nigdy nie ma tego czego chce.- naburmuszyła się na samą myśl o sprzedawcach którzy śmieją się z niej.
-Raz próbowałam zastąpić ślinę goblina, sproszkowanymi skrzydłami konika jaskroiskrzącego, jednak okazało się że środek uboczny to był nagły wzrost hormonów i popędu seksualnego... mój pies zginął w rozkoszy...- powiedziała smutno.
-Jest jeszcze jeden zamiennik włos demona, jednak.. nie znam żadnego a na targu tego nie znajdę..- musiała jakoś zdobyć próbkę... Nagle dostrzegła jak motyl lata sobie w okół mężczyzny. Zachwyciła się tym widokiem i na chwilę rozmarzyła.
-Piękna Paź..- szepnęła jednak po chwili pokręciła głową by się skupić. Sługa mężczyzny czuł się lekko zagubiony, wiedziała że musi się zwrócić do jegomościa. Nigdy nie umiała rozmawiać z płcią przeciwną, zazwyczaj ich unikała a tutaj taka otwarta konfrontacja.
-Proszę mi wybaczyć wielmożny Panie..- powiedziała grzecznie i lekko się skłoniła.
-Jednak czybyśmy mogli ubić targu, dysponuję majątkiem, księgozbiorami których nie spotka się w bibliotece i innymi okazami..- spojrzała na niego z nadzieją, jednak wiedziała że może źle się to skończyć. Powoli zaczęło grzmieć, było czuć zapach zbliżającego się deszczu.
<Asmistus? ^^>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz