Layout by Raion

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Od Mordimera - Cd. Heleny

Mordimer stał przez chwilę z coraz bardziej czerwoną twarzą. Nie wiedział co powiedzieć. Tymczasem demon prychnął rozbawiony i wyciągnął się wygodnie. Podłożył ręce pod głowę.
- Cudnie, zostałem zastępcą. Wolałbym przywódcą, ale jeśli się powiesi, w sumie też będzie awans. Jak miło.
- C...co?! Jak tak możesz! - warknął nekromanta odprowadzając Helenę wzrokiem. - Nie możesz jej na to pozwolić.
- Właśnie to robię. - spojrzał na swoje paznokcie z przejęciem. - Jedna dusza więcej w czeluściach piekieł.
- Chyba mówiła coś o aniołach.
- Taaa. Jak każdy.
Mordimer prychnął wściekle, idąc za kobietą. Nie miał zamiaru pozwolić na coś takiego. Już niemal ją dogonił, gdy poczuł rękę na ramieniu. Demon kroczył tuż obok z dziwnym uśmiechem.
- Co. Zmieniłeś zdanie? Pomożesz mi? - zapytał Mordi.
- Nie. - podbiegł do kobiety zrównując się. - Wiesz... musimy tyle dopilnować. Masz testament? Musisz co nieco zmienić, w końcu komu zapiszesz dom? Ja mam go tylko zdemolować i spalić do cna. A! I nie martw się. Zajmę się duszyczkami z organizacji. Zrobimy piękną imprezę pożegnalną. Przez tydzień nikt nie będzie trzeźwy.
- Jesteś potworem! - warknął z tyłu Mordimer.
- Dopiero teraz to wiesz? Demonem, gwoli ścisłości. - ponownie spojrzał na Helenę. - W sumie szkoda cię będzie. Nie jesteś aż tak brzydka. Spalę dom dopiero po pogrzebie. Obiecuję. - skłamał zwinnie.
Najwyraźniej aż za dobrze się bawił. Mordimer natomiast wprost przeciwnie. Potraktował słowa dziewczyny śmiertelnie poważnie i zaszedł jej drogę.
- Nie możesz tego zrobić Pani. On właśnie tego chce. Nie będziesz jego pierwszą ofiarą. Po śmierci staniesz się sługą demonów, gdyż to z jego powodu popełniłaś samobójstwo. - klasnął jej przed nosem. - I nici z pisania wśród aniołów. A jeśli nie... - zastanowił się co jeszcze zrobić byle ją ocalić. - O! Ożywię cię i będziesz rozkładającym się zombie. - skrzyżował ręce na piersi. - Daję słowo.

<Helenko? ;) >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz