Tisa spędzała dzisiejszy dzień w bibliotece, postanowiła zrobić sobie
listę ksiąg które musi przeczytać. Nie mogła przecież pozwolić na
marnotrawstwo czasu, o nie! Stała przed regałem i bujała się w przód i w
tył ludzie spoglądali na nią jak na obłąkaną. Jednak ona miała ważną
misję do spełnienia, musiała wybrać kilka tomów z tych wszystkich.
-Może ta, a może to a nie ta! Nie tą, aaaa..- wpadła w panikę, jednak nagle podeszła do niej starsza kobieta.
-Widzę że ma Panienka problem.. wyjątkowo może Pani wziąć więcej ksiąg jednak proszę je oddać.- powiedziała z lekkim uśmiechem i opuściła Tise. Dziewczyna szczęśliwa zaklaskała w dłonie i wzięła 5 ksiąg o alchemii i astronomii. Podeszła do bibliotekarki która sączyła ciepły napar i czytała książkę "100 sposobów na Czarownicę". Siwowłosa oderwała wzrok od lektury.
-A więc nareszcie Panienka odjęła decyzję.- uśmiechnęła się i zapisała wszystkie księgi które wypożyczała dziewczyna. Tisa schowała je do swej skórzanej torby i wybiegła z budynku, zadowolona w euforii szła sobie przez miasto rozmyślając o tym jak spędzi najbliższe parę dni. Po chwili zatrzymała się na obrzeżach spoglądając w niebo. Powoli kłębiły się chmury burzowe a z zachodu można było poczuć chłodny wiatr. Spanikowała wzięła szybko mapę i ruszyła w stronę swego domu biegiem, nie mogła dopuścić by księgi się przemoczyły, zabierając je z biblioteki obiecała że będzie je chronić.
-Szybciej, neeee mogą zmoknąć Pani Staruszka mnie zabije...- nagle wpadła na kogoś z premedytacją można rzec. Mężczyzna poszedł do przodu padając na ziemię a ona zaś do tyłu puszczając tym samym swą mapę z ręki.
-Przepraszam~! Panie ja nie chciałam...- chciała wstać, jednak nagle jej uwaga skupiła się na goblinie który śmiał się z tej całej sytuacji.
-Ooooo jaki uroczy! Wybacz Panie Goblinie ale czy mogę trochę twojej śliny?- podeszła do niego po kolanach, jej cała biała sukienka była brudna i podarta. Zaczęła wyrzucać z torby pergaminy, mapy, próbki i nagle dorwała mały pusty flakonik.
-Bardzo ładnie proszę!- podała mu, w jej oczy świeciły aż z podniecenia. Kompletnie nie zwracała uwagi na mężczyznę w czerni.
<Asmistusa? Mam nadzieję że dobrze, dawno nie pisałam ^^>
-Może ta, a może to a nie ta! Nie tą, aaaa..- wpadła w panikę, jednak nagle podeszła do niej starsza kobieta.
-Widzę że ma Panienka problem.. wyjątkowo może Pani wziąć więcej ksiąg jednak proszę je oddać.- powiedziała z lekkim uśmiechem i opuściła Tise. Dziewczyna szczęśliwa zaklaskała w dłonie i wzięła 5 ksiąg o alchemii i astronomii. Podeszła do bibliotekarki która sączyła ciepły napar i czytała książkę "100 sposobów na Czarownicę". Siwowłosa oderwała wzrok od lektury.
-A więc nareszcie Panienka odjęła decyzję.- uśmiechnęła się i zapisała wszystkie księgi które wypożyczała dziewczyna. Tisa schowała je do swej skórzanej torby i wybiegła z budynku, zadowolona w euforii szła sobie przez miasto rozmyślając o tym jak spędzi najbliższe parę dni. Po chwili zatrzymała się na obrzeżach spoglądając w niebo. Powoli kłębiły się chmury burzowe a z zachodu można było poczuć chłodny wiatr. Spanikowała wzięła szybko mapę i ruszyła w stronę swego domu biegiem, nie mogła dopuścić by księgi się przemoczyły, zabierając je z biblioteki obiecała że będzie je chronić.
-Szybciej, neeee mogą zmoknąć Pani Staruszka mnie zabije...- nagle wpadła na kogoś z premedytacją można rzec. Mężczyzna poszedł do przodu padając na ziemię a ona zaś do tyłu puszczając tym samym swą mapę z ręki.
-Przepraszam~! Panie ja nie chciałam...- chciała wstać, jednak nagle jej uwaga skupiła się na goblinie który śmiał się z tej całej sytuacji.
-Ooooo jaki uroczy! Wybacz Panie Goblinie ale czy mogę trochę twojej śliny?- podeszła do niego po kolanach, jej cała biała sukienka była brudna i podarta. Zaczęła wyrzucać z torby pergaminy, mapy, próbki i nagle dorwała mały pusty flakonik.
-Bardzo ładnie proszę!- podała mu, w jej oczy świeciły aż z podniecenia. Kompletnie nie zwracała uwagi na mężczyznę w czerni.
<Asmistusa? Mam nadzieję że dobrze, dawno nie pisałam ^^>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz