Layout by Raion

środa, 17 czerwca 2015

Od Cacerdotisy c.d Asmistusa

Dziewczyna nie zdążyła nic powiedzieć a nagle znalazła się w karczmie. Tisa domyśliła się że demon lubi gdy wszystko jest tak jak on chce.
-Czyli też jesteś alchemikiem?- zapytała z ciekawością, rzadko można było spotkać alchemików zazwyczaj podróżowali lub żyli w odosobnieniu. Jednak nagle podszedł do nich właściciel gospody.
-Co podać?- uśmiechnął się promiennie pokazując swoje zmarszczki. Dziewczyna chciała odpowiedzieć jednak Asmistus ją wyprzedził.
-Miód pitny i jakąś dobrą dziczyznę.- oznajmił i spojrzał zadowolony na Tisę, ona jedynie posłusznie przytaknęła. Mężczyzna zadowolony wrócił za ladę i wydał polecenie kucharzyną.
-A więc jak to jest z twoja alchemią?- zapytał, a jej oczy aż się zaświeciły.
-A więc sama nie wiem, razem z tatą uczyłam się w domu po pewnym czasie zainteresowałam też się zielarstwem. Rośliny są takie ciekawe każda z nich powoduje inny efekt, podobnie jak ważenie eliksirów wszystko musi być dobrze zaplanowane. Jeden błąd i inny efekty wywaru. Tutaj ważne jest to by uczyć się na błędach, czyż nie fascynujące. Chciałabym zostać kiedyś wielkim alchemikiem, stworzyć coś wielkiego jednak moja matka tego nie popiera.. za wszelaką cenę chce mnie wrzucić w ręce jakiegoś Lorda albo Hrabi... A jej chwyty są poniżej pasa.- powiedziała naburmuszona, nigdy nie zapomni jak ona ją okłamała.
-Ja nie wierzę że potrafi być tak cyniczna, wszędzie knuje i spiskuje moje siostry się przed tym nie wybroniły jednak ja nie mam zamiaru jej się słuchać..- aż uderzyła w stół z wściekłością na samą myśl o tym.
-Za kogo się ona uważa? Za boga?- machnęła ręką i przez przypadek uderzyła jakiegoś strasznego dryblasa.

<Asmistus? Przepraszam że tak długo, mam nadzieje że może być ^^>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz