Mordimer sapnął zaskoczony.
- J...ja z nim?! Z NIM?! - wrzasnął odgradzając się talizmanem. - Prędzej wolałbym pocałować jaszczurkę!
- No skoro już o tym mowa... - zaczął Asmistus. - Ciesz się, że nie jadłeś jej pieczeni.
Obaj spojrzeli jakoś dziwnie na kobietę. Ale to Asmistus pierwszy zareagował. Uśmiechnął lekko kpiąco, oglądając ją sobie od stóp do głowy.
- Śliczna piżamka.
Mordimer odchrząknął zakłopotany. Ustawił się tak by być pomiędzy demonem i dziewczyną.
- Wydaje mi się, że właśnie wychodziłeś?
- Nie. Byłem tu pierwszy.
- Co mnie to obchodzi? To nie znaczy, że pozwolę ci zrobić z niej... - nie dokończył dgyż został zaatakowany wielką kulą ognia.
- Nie zapominaj z kim masz do czynienia. Poza tym nie chcę jej zabić. W teorii... i tylko tam, jest moją szefową. - powiedział szybko, jakby nie chciał by ktokolwiek usłyszał koniec zdania. - A ty drogi nekromanto znalazłeś się w domu przywódczyni wrogiej organizacji. Będzie bardzo właściwe gdy się poddasz. - zatarł ręce zadowolony.
- C...co? Ja? No chyba cię coś... - wysyczał a dzięki talizmanowi sprawnie odbił zaklęcie. Ucierpiał niestety kolejny obraz. - To nie tak. Nie jestem szpiegiem ani... zabójcą.
- Widzisz? Już się właściwie przyznał. - dodał Asmistus, wyraźnie starając się zachować powagę. Łatwo nie było.
- Przybyłem by pokrzyżować plany pewnego demona. - spojrzał znacząco na stojącego naprzeciw mężczyznę.
- Nie ufaj mu. To kłamca i nekrofil. Kto normalny ożywia zwłoki?
Mordimer prychnął bledszy niż zazwyczaj.
- Gdybym chciał ją skrzywdzić już bym to zrobił. I nie jestem...!
- Mogę go związać jeśli chcesz. - przerwał Asmistus, poruszając szybko skrzydłami. - Wystarczy słowo a zrobię z niego kurczaka.
<Helena?>
- J...ja z nim?! Z NIM?! - wrzasnął odgradzając się talizmanem. - Prędzej wolałbym pocałować jaszczurkę!
- No skoro już o tym mowa... - zaczął Asmistus. - Ciesz się, że nie jadłeś jej pieczeni.
Obaj spojrzeli jakoś dziwnie na kobietę. Ale to Asmistus pierwszy zareagował. Uśmiechnął lekko kpiąco, oglądając ją sobie od stóp do głowy.
- Śliczna piżamka.
Mordimer odchrząknął zakłopotany. Ustawił się tak by być pomiędzy demonem i dziewczyną.
- Wydaje mi się, że właśnie wychodziłeś?
- Nie. Byłem tu pierwszy.
- Co mnie to obchodzi? To nie znaczy, że pozwolę ci zrobić z niej... - nie dokończył dgyż został zaatakowany wielką kulą ognia.
- Nie zapominaj z kim masz do czynienia. Poza tym nie chcę jej zabić. W teorii... i tylko tam, jest moją szefową. - powiedział szybko, jakby nie chciał by ktokolwiek usłyszał koniec zdania. - A ty drogi nekromanto znalazłeś się w domu przywódczyni wrogiej organizacji. Będzie bardzo właściwe gdy się poddasz. - zatarł ręce zadowolony.
- C...co? Ja? No chyba cię coś... - wysyczał a dzięki talizmanowi sprawnie odbił zaklęcie. Ucierpiał niestety kolejny obraz. - To nie tak. Nie jestem szpiegiem ani... zabójcą.
- Widzisz? Już się właściwie przyznał. - dodał Asmistus, wyraźnie starając się zachować powagę. Łatwo nie było.
- Przybyłem by pokrzyżować plany pewnego demona. - spojrzał znacząco na stojącego naprzeciw mężczyznę.
- Nie ufaj mu. To kłamca i nekrofil. Kto normalny ożywia zwłoki?
Mordimer prychnął bledszy niż zazwyczaj.
- Gdybym chciał ją skrzywdzić już bym to zrobił. I nie jestem...!
- Mogę go związać jeśli chcesz. - przerwał Asmistus, poruszając szybko skrzydłami. - Wystarczy słowo a zrobię z niego kurczaka.
<Helena?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz