Layout by Raion

piątek, 12 czerwca 2015

Od Asmistusa - Cd. Heleny

Kojo stał z niesamowitym zdumieniem wypisanym na miedzianej mordce. Na widok jedzenia pociekła mu ślinka, którą szybko wytarł aby nie urazić Pani. Uznał w swym prostym umyśle, że anioły jednak istnieją i oto stoi jeden przed nim. Dla pewności spojrzał na Mistrza. Przesunął się bliżej, ściskając w łapkach jedzenie i pokazując z radosnym błyskiem w oku.
- Miszczu chce?
Asmistus niemal niedostrzegalnie pokręcił przecząco głową, dając jednocześnie przyzwolenie stworkowi do jedzenie. Nie trzeba było czekać długo na efekty. Kojo z zapałem wbił kły i usiadł pod ścianą, zjadając z niesamowitą szybkością. Gdyby miał ogon, merdałby nim.
Tymczasem demon usiadł wygodnie na sofie, wyciągając nogi tak by maksymalnie odpocząć. Było nieco ciasno przez wielkie skrzydła ale dał radę. Spojrzał jeszcze na kawałeczek spalenizny będącej kolacją. Prędzej wyhoduje nowe rogi niż to zje. Zmrużył oczy a jedzenie stało się w jednej chwili kupką popiołów.
- Skoro więc wszystko sobie wyjaśniliśmy moja droga, jak mniemam jestem twoim gościem, a raczej więźniem? Do czasu aż ponownie uraczysz mnie swoimi cudami kulinarnymi. - stwierdził przymykając oczy.
W sumie całkiem ładny dom, względny spokój po bardzo długiej podróży. Nawet on był zmęczony i nie miał zamiaru ruszyć choćby piórka w stronę wyjścia. O czym Helena miała się dopiero przekonać.


<Helena?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz