Obserwowała miejsce, w którym zaledwie przed upływem kilku chwil
pojawiły się podejrzanie wyglądające ślady pazurów. Ta poszlaka
stanowiła niezbity dowód na obecność nieproszonych lokatorów,
najprawdopodobniej złodziei fragmentu pergaminu. Nie to jednak przejęło
Lavender, bo elfka podczas swego życia miała już do czynienia z
rozmaitymi kreaturami. Wzmianka o tajemniczych stworzeniach
zamieszkujących okolice piwnic nie wywołała na niej większego wrażenia,
może poza lekkim niepokojem. Zaintrygowało ją natomiast coś innego.
- Demonem? - wyrwało jej się bez namysłu. Przez chwilę spoglądała na rozmówcę jakoś inaczej, jakby widziała go po raz pierwszy. - Ma pan na myśli siebie... prawda? - dodała, zadając niezbyt inteligentne pytanie. W pokoju nie było nikogo poza nimi i siedzącego pod ścianą goblina. A ten ostatni na demona raczej nie wyglądał.
- Z resztą, nieważne. Nie chciałam być nieuprzejma ani w jakiś sposób urazić pana uczucia - poprawiła, żeby szybko zatuszować swój błąd. - A wracając do tematu, tak, chodzi o świstek papieru. Nie denerwuję się, skądże... Tylko to takie ważne! I z pewnością nie powinno trafić w niepowołane ręce. Oczywiście, nie mam na myśli nic złego, jestem pewna, że pan ma w tej sprawie dobre intencje, ale... Och... - westchnęła z przejęciem. Podczas wygłaszania swego monologu wstała i zaczęła nerwowo przechadzać się po pokoju. Nie było to celowe posunięcie. Sama nawet nie potrafiłaby dokładnie określić, kiedy bez udziału świadomości opuściła krzesło.
Kiedy Lavender skończyła przemówienie, stanęła pośrodku pomieszczenia i spojrzała w dół na swoje nogi, jakby chciała zweryfikować długość koszuli sięgającej połowy ud. Uznając najwidoczniej, że jej rozmiar dzięki różnicy wzrostu między nią a właścicielem ubrania nie stanowi zbyt wielkiego problemu, zdecydowała się na zadanie kluczowego pytania.
- Hmm... w każdym razie, chyba wspominał pan coś o piwnicach. Nie chciałabym być natrętna, ale czy mogłabym... - urwała, myśląc nad czymś przez chwilę. - Czy moglibyśmy tam pójść? - spytała niepewnie.
<Asmistus?>
- Demonem? - wyrwało jej się bez namysłu. Przez chwilę spoglądała na rozmówcę jakoś inaczej, jakby widziała go po raz pierwszy. - Ma pan na myśli siebie... prawda? - dodała, zadając niezbyt inteligentne pytanie. W pokoju nie było nikogo poza nimi i siedzącego pod ścianą goblina. A ten ostatni na demona raczej nie wyglądał.
- Z resztą, nieważne. Nie chciałam być nieuprzejma ani w jakiś sposób urazić pana uczucia - poprawiła, żeby szybko zatuszować swój błąd. - A wracając do tematu, tak, chodzi o świstek papieru. Nie denerwuję się, skądże... Tylko to takie ważne! I z pewnością nie powinno trafić w niepowołane ręce. Oczywiście, nie mam na myśli nic złego, jestem pewna, że pan ma w tej sprawie dobre intencje, ale... Och... - westchnęła z przejęciem. Podczas wygłaszania swego monologu wstała i zaczęła nerwowo przechadzać się po pokoju. Nie było to celowe posunięcie. Sama nawet nie potrafiłaby dokładnie określić, kiedy bez udziału świadomości opuściła krzesło.
Kiedy Lavender skończyła przemówienie, stanęła pośrodku pomieszczenia i spojrzała w dół na swoje nogi, jakby chciała zweryfikować długość koszuli sięgającej połowy ud. Uznając najwidoczniej, że jej rozmiar dzięki różnicy wzrostu między nią a właścicielem ubrania nie stanowi zbyt wielkiego problemu, zdecydowała się na zadanie kluczowego pytania.
- Hmm... w każdym razie, chyba wspominał pan coś o piwnicach. Nie chciałabym być natrętna, ale czy mogłabym... - urwała, myśląc nad czymś przez chwilę. - Czy moglibyśmy tam pójść? - spytała niepewnie.
<Asmistus?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz