Layout by Raion

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Od Mordimera - Cd. Heleny

W tym czasie pozostawieni sami sobie mężczyźni stali przez krótką chwilę w niemal absolutnej ciszy. Oczywiście demon nie wytrzymał i jako pierwszy parsknął niepowstrzymanym śmiechem.
- Koronki? Rany, sam chciałem je zobaczyć. - schował broń, idąc w kierunku drzwi przedpokoju.
Mordimer stał zdumiony, zasłaniając się niewielkim talizmanem jak wszechpotężną tarczą. Dopiero potem doszły go słowa.
- Zaraz, zaraz. Czyli wy jesteście?
- No.
- Niemożliwe. - pokręcił głową z niedowierzaniem. - Miałbyś się z kimkolwiek wiązać?
Asmistus wzruszył ramionami, wychodząc na korytarz.
- Dlaczego nie? Widziałeś jakie ona ma nogi?
- Jakoś... nie spojrzałem. - odparł zażenowany.
- Boś głupi. - stwierdził demon wspinając się po schodach.
- Nie...nie jestem! - Mordi pobiegł w ślad za nim.
Wciąż był przygotowany na niespodziewany atak. Wiadomo, z Asmistusem zawsze trzeba mieć się na baczności.
- Czyli nie chcesz jej zabić? - zapytał znacznie ciszej, gdyż zbliżali się do pokoju Heleny.
Demon przystanął, jakby się zastanawiając.
- Tego nie powiedziałem. - wszedł do komnaty podziwiając ładny wystrój. Też lubił otaczać się pięknem. Co prawda nie tak jak pewien znajomy którego bardzo nie chciałby teraz spotkać, ale jednak. - Ładniutko. Dobrze, że nic nie ukradli. - stwierdził opierając się o ścianę.
Mordimer zajrzał niepewnie.
- Em... wszczęłaś Pani pościg? Bo jak nie to ja mogę...
- Trzymaj z dala zombie. Pokażę jak to się robi. - Asmistus wzniósł dłonie, jak do zaklęcia. Otoczyła go czerwona łuna podobna do ognia. Zewsząd dobiegały cichutkie szepty, rozbrzmiewające ze wzrastającą siłą. Po chwili opuścił ręce i z rozpędu rzucił się na łoże Heleny. - Nieee. Jednak zmieniłem zdanie. Zasyp ją zombie. Ja sobie poleżę. - poklepał miejsce obok. - Słoneczko, chyba nie chcesz tak tu sterczeć? W końcu to twoja sypialnia. Pokaż jak przywódczyni się złości i ściga złodziei.

<Helenko? xD >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz