- Mój obraz - wrzasnęła pani domu ignorując całą resztę z tej jakże dziwnej sceny. Przebiegła przez cały pokój w koszuli nocnej do samej ziemi. Jej drogocenny obraz!
- Pani... - zaczął Jan który przydreptał za nią ze świecą trzymaną na spodeczku.
- Cicho Janie, rozpaczam.
- Pani, ale to obraz od niejakiego Jakuba Wortata.
Helena zmarszczyła czoło podnosząc głowę jak surykatka. - To ten z tamtego roku?
- Tak Pani.
Chwila kontemplacji nad arcydziełem. - A więc to ten śmieć którego szukałam od grudnia... Wywalić.
- Już się robi. A co z nimi?
- Z kim? - dopiero teraz młoda kobieta przypomniała sobie o Panu Joli i jego goblinie. I o hałasie. I dymie. Odwróciła się w stronę dwóch mężczyzn i tak jakby trochę znieruchomiała.
- Czy wznieść alarm Pani? - Tia, a ten zawsze niewzruszony. Może mu się walić na głowę i nic.
- N-nie, możesz odejść.
Hela odprowadziła wiernego sługę samym spojrzeniem.
- Wiecie... - zaczęła lekko jak gdyby nigdy nic się nie wydarzyło. - Miałam obawy wpuszczając tu obcego faceta z goblinem. Ostatecznie jednak jakoś to przebolałam, jednak błagam, dwóch? Potajemne schadzki sobie tu urządzacie? A może po prostu zamierzacie targnąć się na moje życie? Spokojnie, przeżyję. Kto was tu przysłał? Ageras czy ta szuja, Asmodeusz? Odejdźcie i przekażcie szefom, że takie tanie zagrania nic tu nie wskórają. No już, na co czekacie? Zapomnieliście języków czy umiejętność chodzenia jest wam obca?
<Panowie?>
- Pani... - zaczął Jan który przydreptał za nią ze świecą trzymaną na spodeczku.
- Cicho Janie, rozpaczam.
- Pani, ale to obraz od niejakiego Jakuba Wortata.
Helena zmarszczyła czoło podnosząc głowę jak surykatka. - To ten z tamtego roku?
- Tak Pani.
Chwila kontemplacji nad arcydziełem. - A więc to ten śmieć którego szukałam od grudnia... Wywalić.
- Już się robi. A co z nimi?
- Z kim? - dopiero teraz młoda kobieta przypomniała sobie o Panu Joli i jego goblinie. I o hałasie. I dymie. Odwróciła się w stronę dwóch mężczyzn i tak jakby trochę znieruchomiała.
- Czy wznieść alarm Pani? - Tia, a ten zawsze niewzruszony. Może mu się walić na głowę i nic.
- N-nie, możesz odejść.
Hela odprowadziła wiernego sługę samym spojrzeniem.
- Wiecie... - zaczęła lekko jak gdyby nigdy nic się nie wydarzyło. - Miałam obawy wpuszczając tu obcego faceta z goblinem. Ostatecznie jednak jakoś to przebolałam, jednak błagam, dwóch? Potajemne schadzki sobie tu urządzacie? A może po prostu zamierzacie targnąć się na moje życie? Spokojnie, przeżyję. Kto was tu przysłał? Ageras czy ta szuja, Asmodeusz? Odejdźcie i przekażcie szefom, że takie tanie zagrania nic tu nie wskórają. No już, na co czekacie? Zapomnieliście języków czy umiejętność chodzenia jest wam obca?
<Panowie?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz