Layout by Raion

wtorek, 9 czerwca 2015

Od Cacerdotisy

Dzisiaj moja matka obchodziła swe 121 urodziny, jak zwykle z tej okazji jest organizowane huczne przyjęcie gdzie będzie cała nasza rodzina i przyjaciele i znów kolejna próba matki by mnie z kimś swatać. Ubrałam się bardzo elegancko w białą suknię z lekkimi falbanami i o południu ruszyłam w stronę naszego rodzinnego domu, w ręce miałam mapę jak tam dojść. po godzinie stanęłam przed wielką bramą która od razu się uchyliła, weszłam do środka. Można było zauważyć biegającą służbę, maestrów z instrumentami i moje starsze siostry z sukniami do przymiarki. Czułam że nie pasuję do nich, od razu skierowałam się do gabinetu mojego ojca. Gdy lekko otwarłam drzwi i weszłam do środka, ujrzałam mężczyznę w średnim wieku który pali swoje ulubione cygaru i podpisuje jakiś dokument.
-Witaj ojcze.- powiedziałam i podeszłam do niego bliżej.
-Moja kochana Tisa, matka się ucieszy na twój widok.- wstał i przytulił się do mnie, mimo że posiadał długie kruczoczarne włosy jego siwy zarost drażnił mój policzek.
-Wiem o tym, jednak martwi mnie to że będzie mnie na siłę wrzucała w męskie towarzystwo.- mruknęłam cicho i nagle obaczyłam małego motylka który wleciał do środka. Słyszałam jedynie jak tata cicho się zaśmiał.
-Widać że się nie zmienisz..- podszedł do regału z książkami a ja w tym czasie bawiłam się z stworzonkiem.
-Mam coś dla ciebie, to stary zbiór legend pewnie ci się spodoba.- podszedł do mnie i podarował mi masywną księgę, schowałam ją do swej skórzanej torby.
-Dziękuję, ja pójdę do matki złożyć jej życzenia.- dałam mu buziaka w policzek. Gdy wyszłam zauważyłam że goście powoli się pojawiają, moja matka była w sali balowej ubrana w czerwoną suknię.
-Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin.- lekko się skłoniłam.
-Cieszę się moja droga że mnie odwiedziłaś, przyjęcie już się zaczyna bądź miła i pamiętaj jak powinna zachowywać się dama.- uśmiechnęła się i odeszła. Od razu zaczęła grać muzyka, siedziałam raczej na uboczu i czytałam książkę od taty. Czasami spoglądałam na tłum bawiących się gości, tańczące pary i dzieci które biegały po całej sali i się bawiły. Wiedziałam że mój spokój nie potrwa długo. Matka podeszła do mnie z pewnym jegomościem.
-Moja córka nie będzie podpierała ścian, zatańcz z wielmożny Hrabią.- schowałam książkę i lekko dygnęłam, mężczyzna od razu wziął mnie za talie i zabrał na parkiet. Od razu można było zauważyć że nie umiem tańczyć, co chwile deptałam po stopach mego partnera lub traciłam równowagę. gdy skończył się utwór rozejrzałam się po sali, wszyscy patrzyli na mnie i śmiali się. Mogłam się tego spodziewać.
-Przepraszam na mnie już czas..- ukłoniłam się lekko i wzięłam torbę. Wybiegłam z dworu mych rodziców i ruszyłam w stronę miasta, po paru chwilach zauważyłam że nie mam przy sobie mapy a nie mam zielonego pojęcia gdzie jestem. Mrok opanował całe miasto, na ulicach pojawiali się straszni ludzie. Spanikowałam i pobiegłam dalej potykając się o własne nogi. Po chwili wywróciłam się na rynku i podarłam delikatny materiał.
-Wiedziałam że to się tak skończy..- wzięłam kamień i rzuciłam go w stronę starej kamienicy. Na moje szczęście kamień odbił się o rynnę i trafił w okno posterunku straży. Spanikowałam, wstałam i wbiegłam w ciemną uliczkę, kątem oka widziała jak paru mężczyzn wybiega z mieczami w dłoniach. Aż zamarłam, nie chciałam sprawiać kłopotów. Nagle poczułam że ktoś chwyta mnie za ramię i ciągnie w głąb uliczki.

<Dinoteria którą postacią odpiszesz?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz