Layout by Raion

piątek, 12 czerwca 2015

Od Asmistusa - Cd. Cacerdotisy


Demon spoglądał przez chwilę na całkiem interesujące kształty uwidocznione przez przylegającą do ciała mokrą suknię. A już sądził, że dzień będzie nudny. Uniósł głowę pozwalając kroplom swobodnie ją obmyć. Uwielbiał to uczucie. Od razu dostawał lepszy humor. Jednym wprawnym ruchem odrzucił za siebie płaszcz, który niemiłosiernie ciążył, przygniatając wielkie skrzydła. Czarne pióra błyszczały leciutko.
- Pozwól, że ja to ocenię. - powiedział z cieniem uśmiechu, podchodząc bliżej.
Deszcz lał już niepowstrzymanie. Nieco nawet za bardzo. Zaczynało to przeszkadzać. Spojrzał z niemym wyrzutem w zasnute chmurami niebo. W jednej chwili wokół pary powstał dość spory krąg w środku którego padało znacznie mniej. Demon wyciągnął dłoń chwytając jej swobodnie. Drugą położył na smukłej talii, przyciągając do siebie.
- Chyba potrafisz tańczyć bez muzyki? - zapytał, wyraźnie zadowolony.
Dobiegł ich zachęcony krzyk goblina.
- O! O! ja zaśpiewam! - nim zdążyli go powstrzymać, usiadł na kufrze i dosłownie zawył jak obdzierany ze skóry kot.
Asmistus skrzywił się nieznacznie ale nie zabronił kontynuować koszmarku. Zamiast tego zmniejszył nieco krąg tak, że zbita ściana deszczu pochłonęła sługę odcinając od nich.
- No dobrze... - wyszeptał i delikatnie poprowadził ją do tańca. - Widzisz? Całkiem nieźle ci... - skrzywił się czując jak nadepnęła palce. - ...idzie. Zawsze możesz ze mną poćwiczyć w wolnym czasie. - dodał wprawiając ją w zwinny obrót.

<Cacerdotisy?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz