| Demon spoglądał przez chwilę na
całkiem interesujące kształty uwidocznione przez przylegającą do ciała
mokrą suknię. A już sądził, że dzień będzie nudny. Uniósł głowę
pozwalając kroplom swobodnie ją obmyć. Uwielbiał to uczucie. Od razu
dostawał lepszy humor. Jednym wprawnym ruchem odrzucił za siebie
płaszcz, który niemiłosiernie ciążył, przygniatając wielkie skrzydła.
Czarne pióra błyszczały leciutko. - Pozwól, że ja to ocenię. - powiedział z cieniem uśmiechu, podchodząc bliżej. Deszcz lał już niepowstrzymanie. Nieco nawet za bardzo. Zaczynało to przeszkadzać. Spojrzał z niemym wyrzutem w zasnute chmurami niebo. W jednej chwili wokół pary powstał dość spory krąg w środku którego padało znacznie mniej. Demon wyciągnął dłoń chwytając jej swobodnie. Drugą położył na smukłej talii, przyciągając do siebie. - Chyba potrafisz tańczyć bez muzyki? - zapytał, wyraźnie zadowolony. Dobiegł ich zachęcony krzyk goblina. - O! O! ja zaśpiewam! - nim zdążyli go powstrzymać, usiadł na kufrze i dosłownie zawył jak obdzierany ze skóry kot. Asmistus skrzywił się nieznacznie ale nie zabronił kontynuować koszmarku. Zamiast tego zmniejszył nieco krąg tak, że zbita ściana deszczu pochłonęła sługę odcinając od nich. - No dobrze... - wyszeptał i delikatnie poprowadził ją do tańca. - Widzisz? Całkiem nieźle ci... - skrzywił się czując jak nadepnęła palce. - ...idzie. Zawsze możesz ze mną poćwiczyć w wolnym czasie. - dodał wprawiając ją w zwinny obrót. <Cacerdotisy?> |
piątek, 12 czerwca 2015
Od Asmistusa - Cd. Cacerdotisy
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz